popcornWielki zielony niszczyciel, bóg piorunów, współczesna wersja Legollasa, mrożony żołnierz, była rosyjska super szpieg i Robert Downey Jr. zajmujący się byciem sobą. Ta mieszanka w 2012 roku przełamała nasz opór przeciwko ekranizacjom komiksowych historii i zdobyła naszą sympatię. Tym razem nie czekaliśmy na ostatni możliwy pokaz, a korzystając z nadarzającej się okazji, wybraliśmy się na Czas Ultrona zaraz po premierze. Pierwsza część filmu wyznaczyła nową definicję kina rozrywkowego. Dlatego byłem bardzo ciekawy, czy kontynuacja sprosta pokładanym oczekiwaniom.

 

Co ten Ultron?

Reperkusje związane z atakiem Lokiego na Ziemię, mają swój ciąg dalszy. Tym razem przybierają postać Ultrona – zaawansowanej sztucznej inteligencji, która w zamyśle miała wspomóc Avengersów i uwolnić ich od części obowiązków. Ultron postanawia się wykazać i idzie o krok dalej, decydując się wysłać całą szóstkę na ostateczną emeryturę, najlepiej z całą resztą ludzkości. Po raz kolejny okazuje się, że temperamenty i charaktery etatowych bohaterów, potrafią stanowić większa przeszkodę niż sam antagonista, który tym razem jest znacznie bystrzejszy od poprzednika. Pokazuje to chociażby niemal całkowity brak wsparcia z kosmosu, na którym opierał się Loki. Ultron musi radzić sobie w dużym stopniu sam, ciekawe jakby to wyglądało gdyby nie był jedynie forpocztą Thanosa? Historia opowiedziana jest bardzo zręcznie, a tempo i efekty nie pozwalają na dłużej oderwać wzroku od ekranu, ani znudzić się którymkolwiek z elementów.

ultron3

Czas Ultrona – czas rozrywki

Gagi znowu nie zawodzą. Nie zawsze błyszczą polotem, czasem wręcz się kruszą z suchości, ale przez większość filmu wywołują na twarzy mimowolny uśmiech. I to, w odróżnieniu od 7 części Szybkich i Wściekłych, uśmiech szczery, a nie ironiczny. Dobre jest też to, że w odróżnieniu od innych filmów z Iron Manem, to nie Tony Stark zagarnia całą komediową publikę. Iron Man ewidentnie musi się nią dzielić z innymi bohaterami filmu, łącznie z głównym antagonistą, który popisuje się kilkoma celnymi ripostami. Średnie jest natomiast to, że w niektórych momentach film przeistacza się w konkurs, kto rzuci lepszy żarcik. To co podobało mi się jeszcze bardziej niż w części pierwszej, to koncentracja na atrybutach poszczególnych Avengersów. Legollas ma swój łuk, a Gimli topór, ale to co Thor i Kapitan Ameryka robią w tej części z tarczą i młotem, to zupełnie nowa dyscyplina olimpijska. Jak dla mnie to spokojnie mógłby powstać film, wyłącznie o bitewnej współpracy tych dwóch panów. Nie wspominając już o tym, że sam młot awansował do rangi symbolu i głównej osi żartów. Najmniej efektowne popisy tym razem oglądaliśmy ze strony Czarnej Wdowy, ale Scarlett nadrabiała braki w tym zakresie, w inny sposób. Także jeśli tylko uda Wam się wczuć w konwencję i uwierzyć, że co drugi zadany lub otrzymany cios można poprzeć mniej lub bardziej błyskotliwym komentarzem to zabawa gwarantowana.

ultron1

6 mścicieli i robot

Ważnym aspektem Avengersów jest ich niewiarygodna wiarygodność. Nieskazitelne postaci już dawno przeszły do lamusa. Czas Ultrona dużo wyraźniej pokazuje,że superbohaterowie są zmęczeni superbohaterowaniem. Dlatego w filmie sporo minut poświęcone jest dla tła każdego z osobna często zaskakując widzów. Hawkeye ukazuje nam zupełnie nieznane oblicze family mana, Czarna Wdowa na nowo odkrywa swoją mroczną przeszłość. Równie ponura, choć z zupełnie innych powodów, ciągnie się za Tonym Starkiem. Trudno mówić o przeszłości w przypadku Kapitana Ameryki, ale i on nie miał lekko. Thor walczy z brzemieniem odpowiedzialności, a Hulk jest … po prostu Hulkiem. W filmie zobaczymy też kilka innych, dobrze znanych postaci, takich jak War Machine, Nick Fury, czy wspierający Thora Erik Selvig. Nie zabraknie też nowych bohaterów, jak rodzeństwo Quicksilver i Scarlet Witch (bliźniaczka grana przez młodszą siostrę bliźniaczek Olsen!), czy Vision. Niespodzianką było pojawienie się na ekranie również Stana Lee, czyli twórcy wielu spośród Marvelowskich bohaterów! Całość zbiera nam się w imponującą plejadę aktorów, po których widać, że przede wszystkim dobrze się bawią na planie filmowym. Ich pozytywne emocje „przenoszą się”na widza i ukrywają inne niedociągnięcia. Właśnie to i tylko to uratowało Niezniszczalnych, a pogrzebało ostatnich Szybkich i Wściekłych.

ultron4

Więcej was marvel nie miał?

Tym czego obawiałem się najbardziej, była ciągle rosnąca ilość bohaterów, dopraszających się o uwagę. Wydawało mi się, że by ich wszystkich pomieścić film trzeba będzie dwukrotnie wydłużyć tak by starczyło czasu antenowego dla każdego. Na szczęście nie trzeba było, wyjątkowo zgrabnie rozdysponowano minuty między poszczególnych herosów. Na czele z Hawkeyem, o którego bałem się najbardziej. Miałem wręcz wrażenie, że to on zamiast Starka zdominował tę część. I za to niski ukłon dla Jossa Whedona, bo za moich nastoletnich czasów to właśnie z Hawkeyem sympatyzowałem najbardziej. Produkcja jako całość przekroczyła jednak moją granicę przyswajalności. 140 minut samego filmu, plus reklamy to odrobinę za długo. Moje cztery litery, po jakimś czasie zaczęły się wiercić i zmuszać do kontroli godziny na telefonie. I właśnie tutaj doszukuję się największej wady filmu. Od początku do końca czujemy, że mamy do czynienia z interludium. Od taki przerywnik między początkiem, a końcem sagi. Mocno wpływa to też na nasz odbiór samego Ultrona, który mimo swojej potęgi wcale taki groźny nie jest. Pozostaje więc czekać na finał serii, czyli Infinity War, który do kin ma trafić za 3 lata. Boję się tylko, że przy tej ilości postaci, dwie części mogą nie wystarczyć, by w całości opowiedzieć historię.

Motywy wyeksploatowane

Czas Ultrona byłby najlepszym filmem w swojej klasie jaki widziałem, gdyby nie Strażnicy Galaktyki i pierwsza część samych Avengersów, która była dużo lepsza. Dodatkowo, mimo wszystkich swoich zalet, całość jest odrobinę za bardzo przegadana, wewnętrzne rozterki przydługie, a kilka efektów specjalnych trochę trzeszczy w szwach. No i tłumaczenie tytułu, a właściwie podtytułu. Czy naprawdę potrzebny był ten Czas Ultrona? Słabo to brzmi, mimo to nadal ogląda się to po prostu fajnie, tylko gdzie jest szop, pytam się? Mamy więc drugiego po Kingsmanie, poważnego kandydata do rozrywkowego filmu roku ;] 7g

~Gamoń

ultron5

Quiz powiedział mi, że jestem Tonym Starkiem

I bardzo dobrze, bo to najlepsza postać w całej serii! Czas Ultrona bardzo mi się podobał, ale szczerze powiedziawszy, tylko do połowy. No, może do 3/4. Potem zaczęłam się już trochę nudzić i zastanawiać, kiedy wreszcie Avengersi pokonają swojego arcywroga i będę mogła iść do domu spać. Mordowanie robotów trwało w nieskończoność, a Ultron był niezatapialny jak z założenia Titanic. Nie było dramatu, przez większość czasu szczerzyłam zęby jak na przeglądzie u dentysty, ale po obejrzeniu pierwszej części filmu, oczekiwałam więcej. Uważam, że Czas Ultrona zdecydowanie można obejrzeć, natomiast jeżeli tego nie zrobicie, to też nic się nie stanie. Oceniam na

Kamasutra jakości Gamonia 6

I z niecierpliwością oczekuję premiery Mad Maxa! Tam to dopiero będzie się działo!

~Zgaga

Napisał Gamon