American Horror Story to serial, który z napięciem śledzę od samych jego początków. Każdy z nakręconych do tej pory pięciu sezonów, stanowi odrębną fabularnie część, połączoną z pozostałymi wątkami paranormalnymi oraz tymi samymi aktorami wcielającymi się w postaci bohaterów. Czym wyróżnia się American Horror Story: Hotel, na tle swoich poprzedników? Przekonajcie się sami!

Hotel Cortez

Akcja sezonu piątego toczy się we współczesnym Los Angeles, w Hotelu Cortez, zbudowanym w latach 30′ przez psychopatycznego mordercę Jamesa Marcha (Evan Peters). Poza zwykłymi ludźmi odwiedzającymi miasto, budynek jest zamieszkiwany przez różne istoty nie z tego świata – żądne mordu duchy osób, które zginęły na jego terenie, krwiożercze wampiry, a nawet demony. Żywą obsługę hotelu stanowią dwie osoby. Pierwszą z nich jest Liz Taylor – w tej roli niesamowity Denis O’Hare – obsługujący bar transseksualny mężczyzna, mający lepsze wyczucie stylu niż niejedna operowa diva. Towarzyszy jej recepcjonistka Iris (Kathy Bates) – samotna matka, łaknąca uczucia i uwagi odtrącającego ją, zepsutego syna Donovana. Sytuacja komplikuje się kiedy do Corteza trafia Johne Lowe (Wes Bentley) – detektyw prowadzący śledztwo dotyczące brutalnych morderstw w Mieście Aniołów. Nie zepsuje Wam to zabawy, jeżeli zdradzę, że sprawca zostanie odnaleziony. Zaskakujące jednak będzie to, kto okaże się zabójcą.

Hotel_Cortez_Neon_Sign

Krwawa Hrabina

W ekipie AHSu zabrakło tym razem Jessici Lange i Emmy Roberts – a szkoda, bo wydaje mi się, że w wyniku tego serial stracił wiele ze swej wartości. Do obsady dołączyła natomiast Lady Gaga. Piosenkarka wcieliła się w rolę krwiożerczej, majestatycznej, pięknej i stylowej Hrabiny – wampirzycy dzierżącej władzę nad hotelem i wszystkimi jego mieszkańcami. Jej rządy są bezwzględne, a każde nieposłuszeństwo karane jest surowo. Hrabina ma jednak pewną słabość, a są nią o dziwo nie seksowni mężczyźni i kobiety, których traktuje jak zabawki do łóżka, ale… dzieci. Żeby nie być tak przeraźliwie samotna, przekazała dar nieśmiertelności kilku latoroślom, które dzięki temu będą od niej zależne wiecznie – bo przecież nigdy nie dorosną.

hrabina

Nie sądziłam, że to powiem, ale Lady Gaga poradziła sobie w tej roli świetnie. Wypadła bardzo naturalnie, postać wampirzycy przypomniała zresztą jej wizerunek sceniczny i widać było że wokalistka czuje się w tej kreacji zdecydowanie komfortowo. Świetną robotę wykonali również charakteryzatorzy, tworząc wiele wspaniałych stylizacji zarówno Hrabiny, jak i pozostałych bohaterów. Szczególnie postać Liz przypadła mi do gustu – noszone przez nią stroje, makijaż i fryzura, zapadną mi w pamięć na długo.

liz

Jak oceniam pobyt w Hotelu Cortez?

Serial, jak zawsze oglądało się przyjemnie i z zainteresowaniem czekałam na każdy kolejny odcinek. Nie porwał mnie jednak tak, jak Sabat – moim zdaniem najlepsza część, czy Asylum – któremu też niewiele brakuje do ideału. Akcja była miejscami trochę mało dynamiczna, a wykorzystane pomysły nie powalały innowacyjnością. Zakończenie sezonu piątego było jakieś niedomknięte i wydaje mi się że niekompletne. Zastanawiałam się nawet, czy aby na pewno odcinek 12 był tym ostatnim, bo czegoś mi jeszcze w nim brakowało. Brakowało mi również w American Horror Story: Hotel motywu muzycznego, który zostałby ze mną na dłużej. Takiego jak ten autorstwa Stevie Nicks, który do dziś przypomina mi o szkole czarownic:

Ode mnie:

A Ty Gamoniu, kiedy dasz się namówić na obejrzenie AHS?

~Zgaga

Niedomknięte zakończenie…

…to jedyny element, który mi się podoba. Wiesz, że nie lubię kiedy wszystkie wątki się zamykają i dostajemy wszystko na tacy, wówczas nie pozostaje nic dla wyobraźni. Nie ma raczej sensu zaczynanie serialu od 5 sezonu, nawet takiego jak AHS, gdzie każdy sezon to zupełnie inna opowieść. Próbowałem, ale podobnie jak Supernatural, tak AHS mija się z moimi upodobaniami, a moja shortlista filmów i seriali do obejrzenia jest wystarczająco długa. Co prawda pozytywny odbiór Lady Gagi sprawił, że nawet przez chwilę rozważałem taką możliwość, bo za wyjątkiem Jareda Leto, rzadko słyszy się o naprawdę udanych mariażach wokalistów z aktorstwem. Mój zapał osłabł jednak w chwili kiedy gdzieś w terenie zdarzyło mi się usłyszeć popopopopoker fejs. Nie widziałem, więc nie oceniam.

~Gamoń

 

Napisał Zgaga