mieczemNiedawno zaprezentowaliśmy Wam grę idealną dwa dwojga Brothers: The Tale of Two sons. Tym razem zmienię front i pokażę Wam pozycję przeznaczoną dla jednego gracza. Za to taką, obok której nie da się przejść obojętnie. W szkole omawiamy mitologię grecką, rzymską, na chwilę zatrzymujemy się przy egipskiej. Niestety o nordyckiej, jeśli w ogóle coś się pojawia, mówimy zwykle bardzo niewiele. A przecież jest równie bogata i ciekawa. To, że chłopaki od budowania zrębów cywilizacji i filozofowania woleli się bić, gwałcić i rabować, to nie znaczy, że można ich tak mocno pomijać. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że The Banner Saga, mocno zahacza właśnie o nordyckie klimaty. Jest mroźnie, w śniegu łatwiej znaleźć szalonego brodacza z toporem niż piękną dziewicę, a my trafiamy w sam środek intrygująco poprowadzonej opowieści. Wiedziony instynktem i wysokim ocenami zdecydowałem się zabawić w Vikinga.

Znowu ten Kickstarter!

The Banner Saga to cRPG, może nie klasyczne, ale posiada na tyle dużo charakterystycznych elementów, że tak trzeba ją zaklasyfikować. Jednocześnie ma na tyle dużo drobnych, nieszablonowych, wychodzących poza ramy rozwiązań, że wymyka się trochę z gatunku. Swoje istnienie gra zawdzięcza Kickstarterowi. Jest to o tyle ciekawe, że patrząc na Wasteland 2, Shadowrun (szykuje się kolejny dodatek), Divinity: Original Sin, Pillars of Eternity, czy Torment: Tides of Numenera okazuje się, że crowdfundingowy portal dał życie przede wszystkim masie świetnych RPGów. The Banner Saga w tym szacownym gronie wcale nie jest ułomkiem! Jak przystało na przedstawiciela gatunku, nasze postaci zdobywają doświadczenie, rozwijają się, zdobywają nawet odrobinę ekwipunku. Przemierzają skute lodem krainy i poznają ciekawie skonstruowany świat. Nie to jest jednak najważniejsze. Najważniejsza jest opowieść dziejąca się na ekranie. Wyruszamy w podróż śledzoną z dwóch perspektyw. Z jednej, przyglądamy się karawanie pełnej wojowników zmierzającej w głąb lądu by zbadać co też niepokojącego się tam dzieje. Z drugiej, uciekającym przed potworami mieszkańcom zniszczonej wioski. Jak sobie poradzimy jako dowódcy obu grup? Decyzje, które podejmujemy w czasie snującej się na komputerowym ekranie opowieści, mocno wpływają na przebieg historii. To w zasadzie najistotniejszy element rozgrywki. Co i rusz zmuszeni jesteśmy dokonywać trudnych wyborów, od których zależą dalsze losy całej karawany. W większości są to kwestie życia i śmierci. Czy podzielisz się zapasami jedzenia z napotkanymi wędrowcami? Czy dbając o bezpieczeństwo swoich ludzi ulegniesz rabusiom, czy się postawisz i narazisz życia? Jak wypadniesz w oczach córki, czy zasłużysz na szacunek wszystkich grup, którym przewodzisz? Strasznie to fajne i wciągające. Choć nieraz przyszło mi żałować wcześniejszych kroków, a gra potrafi ukarać brak rozsądku, to ostatecznie przyznać muszę, że całość jest świetnie skonstruowana. Dbanie o zapasy i wysokie morale grupy, kojarzyło mi się odrobinę z Total War’ami.


bannersaga3

War, war never change

Nie samą drogą człowiek żyje. Drugim, niemniej ważnym elementem gry jest toczenie bitew. Ich przebieg i częstotliwość, w dużej mierze zależeć będą od podejmowanych przez nas decyzji. Niektórych starć nie da się uniknąć i walczyć będzie trzeba. Bitwy odbywają się na oglądanych przez nas z góry planszach, podzielonych na kwadraty. Całość dzieje się w systemie turowym, gdzie inicjatywa przekazywana jest na przemian pomiędzy stronami konfliktu. W efekcie bardziej opłaca się w bitwie dysponować dwoma potężnymi, siejącymi spustoszenie jednostkami, niż zgrają chucherek. Tą grę przede wszystkim chłonie się wzrokiem, dlatego obejrzyjcie jak to wygląda. Wybaczcie prowizoryczność filmiku i brak komentarza. Ale za ten komentarz najlepiej posłuży właśnie kosmiczna muzyka autorstwa Austina Wintory. Zobaczcie i posłuchajcie zresztą sami:

The Banner Saga wieje chłodem

Fabuła połączona z oprawą sprawiają, że gra jest niezwykła. Muzyka i wizualna strona to po prostu cud miód. Grafika swoim poziomem detalów nie dorównuje opisywanemu przeze mnie niedawno Crysis 3, ale nie ma tu czego porównywać. Zupełnie inny styl. Krajobrazy i postaci są klimatycznie narysowane, pogłębiając baśniowy styl całej produkcji. Soundtrack zasługuje na wyróżnienie, dobrze się go słucha nie tylko w grze, ale i poza nią. Nigdy nie byłem jakimś strasznym fanem Vikingów i settingu skandynawskiego, ale Banner Saga jest po prostu tak dobra, że aż za dobra. Chyba znowu zapuszczę brodę ;]

bannersaga4

Gra trwa niestety stosunkowo krótko. Potrzeba około 9 godzin, aby odbyć całą wyprawę. Na dodatek, finał pozostawia wiele do życzenia. Akcja zrywa się jak sparciała gumka w gaciach, a gracz nie dostaje nawet żadnego ochłapu, którym mógłby podsycić apetyt na dalszy rozwój wypadków. Przydałaby się jakaś, choćby szczątkowa podpowiedź, w czym w ogóle bierzemy udział, albo wskazówka co do dalszych losów naszych bohaterów. No nic, na rozwój wypadków przyjdzie nam poczekać, aż pojawi się druga część gry. Całość ma być podobno trylogią, ale jak się dobrze rozpędzą, to pewnie i więcej części wyjdzie. Strasznie mnie kusi, żeby odbyć tę podróż raz jeszcze i podejmować bardziej świadome decyzje. Wstrzymam się przynajmniej do drugiej części, która została już zapowiedziana, na premierę pewnie nie będę musiał długo czekać. Dokąd zaprowadzą nas kolejne rozdziały? Póki co trailer nie zdradza zbyt wiele, poza kilkoma znajomymi twarzami i centaurami. 

Gdyby ktoś chciał się skusić na odbycie tej złowrogiej i mroźnej wyprawy, to pod tym linkiem można uczynić pierwszy krok, już od 16zł. https://www.g2a.com/r/gamon . Ode mnie 8gIntuicja znów mnie nie zawiodła, gra jest zdecydowanie warta świeczki. Zarówno wizualnie, jak i fabularnie. Gdyby troszeczkę doszlifować mechanikę walk, to byłoby 9!

~Gamoń

Znowu tury, co za nudy, a może?

W walkach nie przepadam za systemem turowym. Wolę siec przeciwników, niczym Turek kebaba, tak jak to wygląda na przykład w Diablo, czy Gwiezdnych Wojnach. Jest na tyle dynamicznie, że nie potrafię się znudzić. Obserwowałam jednak jak Gamoń grał w Banner Sagę i przyszło mi do głowy, że byłabym w stanie przezwyciężyć swoją niechęć, byleby tylko poobcować trochę dłużej z tą magiczną, baśniową grafiką. Muzyki nie ocenię, ponieważ Gamoń korzysta zwykle z słuchawek, ale zaufam jego osądowi. Możliwe że zdecyduję się wcielić w postać brodatego Wikinga, ale dopiero za jakiś czas. Muszę jeszcze skończyć 3 sezon House of Cards, przejść Murdered: Soul Suspect i zdać egzaminy z seksuologii.

~Zgaga

Napisał Gamon