logozpoiskiemZ niegasnącą nadzieją wyczekiwaliśmy dzisiaj, aż zegar wybije godzinę 12.00. Zgaga siedziała pewnie w swoim wygodnym fotelu w pracy i leniwie przeglądała kolejne nadesłane CV. Ja, wertowałem po raz kolejny, znany niemal na pamięć, wyrok Trybunału Sprawiedliwości, szukając natchnienia. Nie spodziewaliśmy się triumfalnego wskoczenia do pierwszej dziesiątki. Już nie. Miejsce na drugiej stronie naszej kategorii w konkursie na Blog Roku nie było może tym wymarzonym, ale jego utrzymanie całkowicie nas satysfakcjonuje. Gamonia nie skończyła jeszcze roku, a już na ponad 300 blogów znaleźliśmy się w drugiej dziesiątce. Nie wspominając już o szerszej perspektywie, gdzie na blisko 3000 blogów, pewnie otwieralibyśmy drugą setkę. Ekstra!10818626_824963074209341_669807484_n

Godzina zero

Nadeszło południe i okazało się, że ostatecznie zajęliśmy mocną, 17 lokatę. Nie pozostaje nam nic innego, jak złożyć Wam niski ukłon i serdecznie podziękować za każdego smsa, każdą minutę lub dwie, które poświęciliście żeby na nas zagłosować! Piękne dzięki, gdyby nie Wy, satysfakcja płynąca z tej dobrze wróżącej pozycji, byłaby pewnie mniejsza. Przez ten tydzień otrzymaliśmy mnóstwo pozytywnego feedbacku. Strasznie to motywujące, szczególnie że tworząc Gamonię chcieliśmy się przede wszystkim bawić, uczyć i realizować. A tu proszę, ktoś to docenia. Dzięki!

10877726_841205569251758_1126336644_n

Niesmak gorycz

Glosowanie trwa tylko tydzień. I dobrze, bo im dłużej, tym bardziej ciekawy eksperyment, zabawa, przeobrażał się w coś strasznie dziwnego, a atmosfera kwaśniała z każdym odświeżeniem. Na początku rzeczywiście dobrze się bawiliśmy. Emocje płynące ze zdrowej rywalizacji i pojawiająca się nadzieja na sukces, dawały niezłego kopa. Wyciągnęliśmy ostrą amunicję i ruszyliśmy walczyć o Wasze głosy. Tylko gdzie kończy się granica dobrego smaku w tej walce? Nie sra się do własnego gniazda, ale czytając o niektórych sposobach, jakich imali się nasi konkurenci, czuję niesmak. Zgadzam się, że zakładanie grup na facebooku, czy artykuły w zaprzyjaźnionych lokalnych gazetach faktycznie są przejawem kreatywności. Natomiast handlowanie próbkami kosmetyków w zamian za głosy, czy kupowanie ich na allegro, brzydko mi pachnie. Po więcej kwiatków polecam zajrzeć tutaj http://kingamatusiak.natemat.pl/132787,cebula-roku-czyli-blog-roku-vs-rzeczywistosc

Nie taki Blog Roku straszny, jak go malują

W miarę mijania kolejnych odświeżeń, atmosfera wokół tego świetnego konkursu (nadal tak uważam), coraz bardziej gęstniała. Nie dziwię się blogom, które prosiły o wycofanie z konkursu. Jak się okazuje, każdą fajną inicjatywę i ideę potrafimy przeinaczyć. Żeby było ciekawiej, okazaliśmy się na tyle liczącym się graczem, że Zgaga otrzymała maila (czyżby ktoś doczytał o moim prawie prawniczym wykształceniu i przestraszył się niezachwianego kręgosłupa moralnego?), z propozycją kupienia głosów. My nie skorzystaliśmy, ale pewności czy inni tego nie zrobili, nie mamy. Wręcz przeciwnie, ziarno wątpliwości zostało w nas zasiane. O owym mailu natychmiast poinformowaliśmy redakcję Bloga Roku. Nie oczekiwaliśmy, że pogłaszczą nas po główce i pochwalą, spodziewaliśmy się jednak, że dostaniemy jakąkolwiek odpowiedź. Mail został całkowicie zignorowany. Niefajnie. Żeby było jasne, mimo odrobiny żalu i niesmaku, wciąż uważam całość za świetny pomysł. Dobrze się bawiłem i z ciekawością śledzić będę kolejne etapy. Podejrzewam, że 99% biorących udział działa uczciwie, a ten jeden procent, który skorzystał z allegro i innych nadużyć, to statystyka. Kij im w oko. Blog Roku to nie tylko okazja do tego żeby coś wygrać, pokazać się, zabłysnąć. To również szansa na to żeby odkryć inne, wartościowe, niesamowite treści, zobaczyć co, jak i ile tworzą inni. Podglądając konkurencję, znalazłem kilku błyskotliwych autorów i twórców, bo przecież blogi to nie tylko tekst, ale i obraz, dźwięk itd. Pojawia się oczywiste pytanie, czy taka forma głosowania jest właściwa? Ciężko mi samemu wymyślić mniej wrażliwą na nadużycia, stosunkowo łatwo dostępną procedurę. No, chyba żeby zmusić jurorów do przerzucenia wszystkich zgłoszonych blogów. Ale to z kolei odarłoby całość z atmosfery święta blogerów i ich czytelników. Zmniejszyło medialny szum i zainteresowanie, a przecież na tym zależy sponsorom. W redakcji na pewno siedzą ludzie potrafiący wyciągać wnioski i kolejna edycja będzie lepsza!

Pozostaje mi wierzyć, że do finałowej 10 nie weszli żadni oszuści, a Dorota Gardias wyłowi prawdziwą perłę! Mam oczywiście swój typ i trzymam za niego kciuki! Powodzenia, grzejcie nam miejsce w top 10, za rok to będziemy my!!! I jeszcze raz dzięki za głosy ;]

~Gamoń

mieczem

Smutek i żal

Na początek, chciałabym Wam jeszcze raz serdecznie podziękować za okazane wsparcie i życzliwość. Usłyszeliśmy od Was wiele ciepłych słów i pozytywnych komentarzy, które dały, przynajmniej mi, niesamowitego kopa do dalszej pracy nad Gamonią. 17 miejsce jest bardzo dobre – zważywszy na to, że nasza strona istnieje dopiero rok i nie korzystamy ze wsparcia w postaci profesjonalnych firm marketingowych. Jedynym zewnętrznym wkładem są fantastyczne grafiki tworzone przez Kasię. Przed rozpoczęciem konkursu, nawet nie marzyłam o tak wysokiej pozycji. Podobnie jak Gamoń, podczas pierwszych jego dni, przeżyłam wiele pozytywnych emocji. Jednej nocy byłam tak podekscytowana, że nie mogłam wcale spać. Potem jednak z niedowierzaniem czytałam w internecie, o nieuczciwych zachowaniach uczestników konkursu i braku reakcji na nie ze strony organizatorów. Myślałam, że to jakieś plotki, dopóki blogi z naszej kategorii, totalnie od czapy, nie zaczęły wskakiwać na coraz wyższe miejsca w rankingu. My się nie skusiliśmy na otrzymaną propozycję kupienia głosów. Za 60 zł mielibyśmy ich aż 47! Doskonały przecież interes. Tylko co to za frajda wejść do finału nieuczciwie? Jak mielibyśmy się tym w ogóle potem chwalić? Z drugiej strony, skoro organizator ma to kompletnie gdzieś i nawet nie raczył nam odpowiedzieć na maila z informacją o takiej sytuacji, to jakie to ma znaczenie? Może trzeba było kupić sobie trochę głosów i walczyć dalej, skoro jest to tylko „kreatywność uczestników”? W przeciwieństwie do Gamonia, nie jestem już przekonana, czy chcę startować w konkursie za rok. Owszem, w grze pozostaną również osoby uczciwe. Ale zastanawiam się, co ma być rezultatem tego konkursu. Wykreowanie bandy oszustów i cwaniaków? Czy też promowanie blogowania i docenienie twórców, którzy przez cały rok ciężko pracują nad zawartością swoich blogów? Wydaje mi się jednak, że lepszą formą rozstrzygnięcia konkursu, byłoby wyeksploatowanie Jury. Lajki na FB, wraz z tysiącami fanów można kupić. Sms-y, jak się okazało, również. Wydaje mi się, że powierzenie całości decyzji bezstronnym ludziom, byłoby najmniej narażone na oszustwa i manipulację. A może się mylę i patrzę na świat z naiwnością dziecka? Trudno, mój problem. Kiedyś się nauczę, o co w tym wszystkim chodzi. Byle nie na swoich, a na cudzych błędach. Na zakończenie, jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za głosy i wsparcie. Wasze sms-y nie poszły na marne, wsparły przecież działanie Fundacji Dzieci Niczyje. Trochę szkoda, że nie udało nam się wejść do pierwszej 10-tki. Cieszę się jednak, że nie wybraliśmy pokrętnej drogi na skróty i nasze sumienie jest czyste. A za rok? Zobaczymy co będzie. Może, jeżeli złość mi przejdzie, wystartujemy w innej kategorii. Na przykład parentingowej? Co Ty na to Gamoniu?

~Zgaga

Napisał Gamon
  • Małe sprostowanie: Dostaliśmy odpowiedź ze strony redakcji Blog Roku, z poślizgiem i w dodatku trafiło do spamu, ale wypada zwrócić honor ;]. Rzecz jasna monitorują całą sprawę i wobec wszystkich nieprawidłowości podejmować będą radykalne kroki. Ciekawi jesteśmy na ile są w stanie namierzyć takowe nieprawidłowości ;]