Miała matka syna, syna jedynego, chciała go wychować na pana wielkiego… Tekst tej piosenki zna dosłownie każdy, czy się do tego przyznaje, czy też nie. Disco Polo zawładnęło polską sceną muzyczną lat 90′, a przy jego skocznych rytmach odbywały się wszystkie prywatki. Dzisiaj, choć mniej popularne, nadal żyje i ma się dobrze. Wesela trudno sobie wyobrazić bez hitów-z-satelity, a zespoły muzyczne grające disco na żywo mają nie lada wzięcie. Nie wiem czy wiecie, ale ostatnio reaktywowano nawet Polo TV! Maciej Bochniak w swoim debiucie filmowym, opowiada właśnie o tym kolorowym, ale niesłusznie wspominanym przez większość społeczeństwa z zażenowaniem, okresie naszej historii.

 

Bo ja śpiewać chcę Disco Polo!

W postać głównego bohatera wciela się Dawid Ogrodnik, aktor który zasłynął przede wszystkim doskonałą kreacją niepełnosprawnego Mateusza w Chce się żyć. W Disco Polo gra Tomka, pochodzącego z ubogiej, wiejskiej rodziny chłopaka, który ma jedno marzenie – zostać gwiazdą disco! Do stworzenia zespołu namawia swojego kumpla – Rudego (Piotr Głowacki), który ma tworzyć akompaniament do jego piosenek oraz Mikser, którą gra Aleksandra Hamkało. Tutaj chciałabym się na chwileczkę zatrzymać. Aktorka ta, chociaż wizualnie naprawdę niczego jej nie brakuje, z powodzeniem mogłaby wystąpić w teatrze kukiełkowym, bo jest tak bardzo drewniana. I nie jest to niestety jej jednorazowa wpadka, ponieważ w Ziarnie Prawdy zaprezentowała się równie słabo. Mankamentem filmu Disco Polo jest nie tylko pani Hamkało, ale również jej bohaterka. Tak naprawdę trudno stwierdzić kim w zespole Laser jest Mikser – niby na czymś tam gra podczas pierwszego koncertu, niby pałęta się razem z Rudym i Tomkiem, ale na tym jej emanacja się kończy. Do telewizji na wywiady, do wytwórni, a także na imprezy panowie chodzą właściwie sami. Troszeczkę to dla mnie nielogiczne i niespójne.

64c800491aa05dda1ecbe1c561e102ef

 

Wild West

Bardzo dziwny jest sam początek filmu, pokazujący Polskę jako Dziki Zachód. Wizja ta niezbyt przypadła mi do gustu. Jest przede wszystkim bardzo dosłowna i kompletnie oderwana od reszty fabuły. Płonące szyby naftowe, kowboje na rączych koniach czy kariera od zera do milionera, wszystko to pokazane w ładny, malowniczy sposób, ale wyjęte z kontekstu i jak dla mnie bez sensu. Po tym fragmencie następuje napis „koniec” i przechodzimy wreszcie do właściwej części. Co ciekawe, narratorem na Dzikim Zachodzie był Tomasz Knapik, lektor wybrany ostatnio przez internautów do przeczytania polskiej wersji Kung Fury.

Trudno też nie odnieść wrażenia, że Disco Polo jest tanią, kiczowatą i średnio udaną próbą naśladowania twórczości Wesa Andresona. Film jest mocno przerysowany i trochę komiksowy. Piękny jacht, który Tomek kupił za pieniądze z grania, kołysze się łagodnie na falach jeziora wielkości kałuży, a w teledysku do jednej z piosenek, sunie majestatycznie przez piaski pustyni. Daniel Polak (Tomasz Kot), potentat muzyki chodnikowej, buduje domki z kart o wysokości wieży Mariackiej i wpada w szał z byle powodu. Pojawia się oczywiście również wątek miłosny między Tomkiem a Gensoniną, czyli muzą Polaka, który jednak jest mało intrygujący. W tle tej niezbyt wyrafinowanej i średnio wciągającej historii, słychać oczywiście muzykę disco polo. Możemy usłyszeć największe hity formacji Boys, Akcent, Weekend i Classic, w wykonaniu aktorów występujących w filmie, za co ode mnie duży plus, bo zadanie do najłatwiejszych nie należało. Dawid Ogrodnik, w wywiadzie udzielonym dla „Skarbu” wspominał właśnie, że w trakcie kręcenia filmu najtrudniej było mu wyłączyć uczucie wstydu. Kiedy mu się to wreszcie udało, poczuł się jak „prawdziwy discopolowiec”. Takich tam zresztą również nie zabrakło. W Disco Polo można zobaczyć aktualne, prawdziwe gwiazdy muzyki chodnikowej, takie jak chociażby Tomasz Niecik, znany między innymi z piosenki 4 osiemnastki oraz z programu Łowy Króla Disco puszczanego na antenie Vivy.

z17038741Q,Kadr-z-filmu--Disco-polo-

Podróż do przeszłości

Zaznaczę od razu, że nie jestem fanką muzyki disco polo, chociaż szczerze powiedziawszy, nie uważam, żeby był to powód do wstydu. Film ten potraktowałam jako podróż do przeszłości, do czasów dzieciństwa, w których utwory Scorpionsów, Enigmy czy Pink Floydów, przeplatały się z hitami pokroju „Jesteś szalona”. Całkiem miło było usłyszeć je ponownie, wsłuchać się w te jakże wyrafinowane teksty, śpiewane przez mężczyzn o głosach wysokich jak u chłopców w okresie pokwitania, noszących błyszczące i kolorowe, niczym cygańskie, stroje. Jeden raz mi jednak wystarczy i nie zamierzam do tej produkcji wracać. Film okazał się niestety słaby, najdalej za tydzień zapomnę o czym był. Bohaterowie byli płytko i pobieżnie zarysowani, grą aktorską nie popisała się niestety nie tylko Hamkało, ale również reszta ekipy. Po hucznych zapowiedziach i ostrej promocji – wywiadach telewizyjnych, relacjach z planu filmowego, artykułach w gazetach, oczekiwałam po tym filmie znacznie więcej. Dlatego stawiam skromne 3g

~Zgaga

Nie wiem, co widziałem

Za dużo się chyba spodziewałem po tym filmie. Patrząc na obsadę oczekiwałem, że dostanę ambitną komedię owianą czarem lat 90tych. Nawet był taki moment, gdzieś pomiędzy głosem Knapika, a wydaniem pierwszej płyty zespołu, w którym dałem się uwieść tej baśni. Trochę dziki zachód, kapka Lyncha, trochę Andersona wymieszane w tyglu razem z „Jesteś szalona” i odtworzona przez mocną, polską obsadę. Wzmocnioną o takie postaci trzecio-planowe jak Urban, czy Figurski. Surrealistyczna wytwórnia płytowa, imprezy w remizach i życie na jachcie, szybko jednak się przejadły. Sama wizja była dowcipna, ale po obejrzeniu tego prawie dwugodzinnego filmu, nie miałem wrażenia dobrze spędzonego czasu. Coś się gdzieś po drodze posypało, bo im dłużej trwał film, tym mniej do mnie przemawiał, a dowcipność to obecnie za mało dla komedii.

54bd48d39369f_g

A, i nie mogę się zgodzić ze Zgagą co do Aleksandry Hamkało, mnie zarówno w Ziarnie Prawdy jak i Disco Polo jej role odpowiadały. Ocenę podniosę o oczko za zakończenie, tak pozytywnie niepolskie. 5g

~Gamoń

Napisał Gamon