PrintMam tendencję do przywiązywania się do dobrych w moim mniemaniu autorów,którą ujawniłem już przy okazji Drooda. Nie jestem oczywiście pod tym względem wyjątkiem. Są autorzy cieszący się niemal własnym kultem, jak King, Tolkien czy Martin. Z drugiej strony, bardzo wielu pisarzy, w swojej karierze zaliczyło tylko jedną dobrą książkę. Dmitry Glukhovsky stworzył fenomenalne Metro 2033, którym zapoczątkował całą serię dziejącą się w jego Uniwersum. Poza dylogią Metra, napisał również dwie inne powieści. Postanowiłem sprawdzić czy trzymają równie wysoki poziom, co jego debiut. Akurat w ręce wpadł mi Czas Zmierzchu, czyli pierwsza po Metrze napisana przez Glukhovskiego książka.

O czym jest wspomniany Czas Zmierzchu?

Początkowo wydawało mi się, że odpowiedź na to pytanie jest prosta. Niczym nie wyróżniający się tłumacz, chcąc dorobić kilka groszy przed świętami, podejmuje się dodatkowego zlecenia. Nigdy wcześniej nie przekładał z hiszpańskiego, ale trochę znał język i dysponował warsztatem. Tekst, którego tłumaczenia się podjął, okazuje się być nie tak zwyczajny jak zakładał. Żadne tam umowy biznesowe czy raporty finansowe, a wciągający pamiętnik hiszpańskiego konkwistadora, wykonującego misję na zlecenie biskupa. Historia bez reszty pochłania naszego bohatera i zaczyna wpływać na otaczającą go rzeczywistość. Przepowiednie Majów zaczynają nabierać realnego wymiaru. Współczesna Moskwa przenika się z szesnastowieczną Ameryką Południową. Apokalipsa niemal dosłownie puka do drzwi tłumacza. Świat oszalał, czy może wszystko to tylko wytwory wyobraźni głównej postaci? A może ten misternie skonstruowany świat należy do kogoś zupełnie innego?

 

czas zmierzchu

Dwie historie, w jednej książce

Początkowo pilnie śledziłem wszystkie wydarzenia, w szczególności zaś, podobnie jak główny bohater, angażowałem się w tłumaczone fragmenty. Tajemnicza historia konkwistadora i umiejętnie budowane wokół niej napięcie, naprawdę wciągały. Potem następował bolesny powrót do codzienności i analizy tekstu dokonywanej przez głównego bohatera. Niestety, dość szybko zmęczyłem się dywagacjami naszego tłumacza, nad znaczeniem kolejnych przekładanych przez niego rozdziałów. Często wprost powtarzał ich treść, przez co całość okropnie się dłużyła. Muszę się przyznać, że często przelatywałem większą części strony wzrokiem nie wgryzając się w znajdujące się tam słowa. Nie wystawia to najlepszej oceny dla samego tekstu. Gdyby jednak odrobinę odchudzić, tę prawie czterystu stronicową powieść, wszystko byłoby w porządku. Dopiero mniej więcej w połowie książka zaczyna ona nabierać właściwego tempa i budować w świadomości czytelnika pytania, które kiełkują tam aż do ostatnich stron. Z czasem okazuje się również, że sceny czy detale, na pierwszy rzut oka niepotrzebne, były zakamuflowanymi wskazówkami.

 

czas zmierzchu2

Oto i autor – zdj. Wikipedia

Dobre zakończenie, nie zawsze jest dobre

Droga do finału była długa, w moim odczuciu zbyt długa. Przyznać jednak trzeba autorowi, że jest mistrzem zakończeń. Przez większą część powieści byłem niemal pewien kierunku w jakim zmierza historia. Tym większe było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że się mylę. Może nie całkowicie, ale na pewno w znacznym stopniu. Ostatnie kilkanaście stron całkowicie zmienia odbiór i sens książki. Z niewyróżniającego się thrillera, sprytnie łączącego dwa światy, książka przeradza się w pełne treści spojrzenie na ludzką egzystencje. Jak duże znaczenie dla świata ma koniec naszego małego, własnego, wewnętrznego wszechświata? A może raczej jak niewielkie?

Przyznać muszę, że Czas Zmierzchu nie jest książką na miarę Metra, widać że autor postanowił zmienić odrobinę środowisko, w którym się porusza. Choć tylko trochę, bo przecież nadal mamy do czynienia z apokalipsą i to dziejącą się w Moskwie. Idąc dalej tym tropem Glukhovski niczym Grylls, wkrótce będzie mógł stworzyć przewodnik jak przetrwać koniec świata. Nie wyszło to źle, ale nie wyróżnia się jeszcze na tyle, żeby budować pomniki. Ode mnie 6g

Czekam teraz aż w moje ręce wpadnie kontynuacja bardzo przeze mnie lubianej serii stworzonej przez Andrzeja Pilipiuka – Księżniczki. Czwarty tom właśnie miał premierę.

~Gamoń

Mistrz jednej książki?

Chociaż pomysł na książkę wydaje się ciekawy, Gamoń nie zachęcił mnie do jej przeczytania. Strasznie nie lubię jak ktoś, a zwłaszcza autor książki, której czytanie ma mi sprawić przyjemność, powtarza ciągle właściwie to samo. Zgodnie z tym co Gamoń napisał, w Czasie Zmierzchu tak właśnie jest. W związku z tym, mimo że Metro 2033, jak i większa część dziejąca się w Uniwersum przypadły mi do gustu, raczej nie sięgnę po powyższą powieść Glukhovskiego. Zwłaszcza, że mój ulubiony autor, Stephen King wydał ostatnio kilka książek, z którymi nie miałam czasu się zapoznać. Wolę nadrobić zaległości:)

~Zgaga

Napisał Gamon