mieczemNiezbyt dobrze znoszę przerwy w dostawach jedzenia. Swój czas staram się zorganizować tak, aby mieć stały dostęp do świeżych kalorii. We dwójkę łatwiej jest sobie poradzić z głodem, chłodem, niepokojem, atakiem dzikich psów, czy inwazją demonów, kiedy zajdzie słońce. Doskonale ilustruje to grę Don’t Starve Together, która ostatnio wyparła z naszego harmonogramu wszystkie inne aktywności. Co jest w niej tak intrygującego, że na kickstarterze zebrała znacznie większą kwotę niż zaplanowana?

So, who are you!?

Don’t Starve Together to bardzo bliski kuzyn samego Don’t Starve, niesamowitej gry survivalowej, która dzięki przyjemnej mechanice i niepowtarzalnemu klimatowi podbiła serca graczy. Miała tylko jeden mankament – nie posiadała opcji dla dwóch i więcej graczy. Czyli dokładnie to na czym bazuje opisywana przeze mnie pozycja! W bazową grę żadne z nas nie grało, dlatego wspólnie przyszło nam odkrywać sekret multiplayerowej wersji. W Don’t Starve Together mamy do wyboru kilka postaci, w które możemy się wcielić. Starszą bibliotekarkę, pająka, siłacza, piromankę, a nawet robota. Ja zazwyczaj wybieram Wendy – blondwłosą dziewczynę, która nie dysponuje zbyt dużą siłą fizyczną. Ma za to potężnego sojusznika – swoją martwą siostrę bliźniaczkę Abigail, której dusza ukryta jest w kwiatku znajdującym się w ekwipunku dziewczyny. Gamoń wciela się w postać dżentelmena intelektualisty Wilsona, którego cechą charakterystyczną jest stale rosnąca broda (skąd ja to znam?). Nasze zadanie jest teoretycznie proste, musimy przetrwać w świecie, do którego przerzucił nas w danym momencie portal.

2015-09-25_00001

Po pierwsze – Nie głoduj

Na samym początku najwięcej trudności sprawia zdobycie ilości pożywienia wystarczającej do tego, aby nasza postać chodziła syta. Zbieramy więc z krzaków owoce, wyciągamy z ziemi marchewki, podjadamy nasionka i wszystko co wpadnie nam w ręce. Jak uzbieramy już trochę zasobów, to możemy zbudować pułapki na króliki, żeby mieć stały dostęp do świeżego mięsa. Warto też zebrać trochę chrustu i trawy na wieczorne ognisko – jeżeli nie zapewnimy sobie światła, to zabiją nas nocą demony. Ponadto nad ogniem można również ugotować posiłek, zdecydowanie bardziej pożywny i łatwiejszy do przechowania niż surowizna. Nasze umiejętności przetrwania stale się rozwijają – po znalezieniu odpowiednich kamieni, możemy zbudować topór. Mając topór, możemy rąbać drewno. Z drewna możemy zbudować deski, a z desek ściany, które… i tak dalej i tak dalej. Warto założyć własny ogródek warzywny, żeby nie musieć odchodzić zbyt daleko od naszego domu. Żeby to zrobić potrzebujemy mieć łopatę, nasiona i KUPĘ. Tak, dobrze widzicie. Skąd jednak ją wziąć? Otóż okazało się, że na każdej mapie, gdzieś tam pasą się bawoły. Póki ich nie zaatakujemy, są łagodne jak baranki. No chyba, że nadejdzie zima… W Don’t Starve Together możemy też łowić ryby, hodować pszczoły, a nawet zaprzyjaźnić się z koto-szopami. Do wszystkiego jednak potrzebujemy mieć narzędzia, które musimy sobie wytworzyć. Przetrwać kolejną noc, zwłaszcza przy pierwszych rozgrywkach, jest dość trudno. Zobaczenie każdego, kolejnego świtu jest dużym sukcesem. Świat, w którym się znajdujemy jest dość mocno rozbudowany, a mapy wraz z kolejnymi rozgrywkami zmieniają się. Możemy też przemieszczać się do innych krain, wskakując do robaczych tuneli. Nie mamy jednak gwarancji powrotu. Pory dnia zmieniają się. Podobnie pory roku. Narażeni jesteśmy na różne czynniki – śniegi, deszcze, palące słońce i ataki różnych stworzeń. Jeżeli jednak współpracujemy ze sobą – damy sobie z nimi radę!

2015-09-25_00002

Don’t Starve Togehter – simsy w wersji mrocznej.

Jest kilka gier podobnych do Don’t Starve. To takie połączenie Simsów, Rust i Minecrafta z tym, że nastawione na współpracę (Co prawda w tego ostatniego nie grałam, ale trudno nie wiedzieć o co chodzi). Nasza zabawa w dom bez spólnego planowania „budżetu” nie potrwała by długo. Don’t Starve wyróżnia się na tle podobnych tytułów fantastycznym, ponurym klimatem. Świat przedstawiony jest przy pomocy mrocznej, bajkowej animacji, przypominającej twórczość Tima Burtona. W nocy drżymy ze strachu przed czającymi się w ciemnościach upiorami. A jeżeli nie zadbamy odpowiednio o siebie, to umrzemy. Z tym, że potem mamy możliwość poruszania się po świecie jako duch. I jeżeli mamy kogoś, komu na nas zależy, to istnieje szansa że wrócimy do żywych. Może trochę skrzywieni psychicznie, może z osłabionym zdrowiem, ale jednak. Spacerując po bezdrożach możemy trafić na bagna. Jest to miejsce, w którym dzieją się dziwne rzeczy. Oślizgłe macki pojawiające się znikąd mogą zatłuc nas na śmierć, świńskie głowy zatknięte na pikach patrzą na nas zimnymi, nieruchomymi oczami, a pająki zaatakują nas broniąc jedwabnych kokonów. Motyw muzyczny towarzyszący naszym wędrówkom jest bardzo prosty i charakterystyczny. Jeden z tych, które na zawsze będą nam się kojarzyć z tą konkretną produkcją. Bardzo dobrze podkreśla nastrój gry.

Czy warto?

Za Don’t Starve Together, każde z nas zapłaciło po 20 złotych. Inwestycja jak najbardziej się opłaciła – gramy już ponad 20 godzin, a jesteśmy dalecy od znudzenia się i przerwania zabawy. Właściwie każdą wolną chwilę spędzamy w magicznym świecie autorstwa Klei Entertainment i cały czas nie mamy dość. Wad produkcji właściwie nie odkryłam. No może poza tym, że strasznie mnie bolą plecy od nachylania się nad monitorem. Ale to nie jest już wina Wendy i Wilsona, tylko kiepskiego krzesła Za świetną rozrywkę, w rozsądnej cenie, oceniam na

Gra jest doskonała dla par, ale również dla większych grup lubiących wspólne zabawy 😀

~Zgaga

2015-09-25_00003

Bagna, mokradła i chaszcze, gdzie mieszkają żujpaszcze!

Nie spodziewałem się, że Don’t Starve Together podobnie jak Brothers: A Tale of Two Sons wciągnie nas tak bez reszty. Mimo, że obie pozycje stworzone zostały do wspólnej zabawy, to gry są diametralnie różne. Bracia wygrywali historią, natomiast Don’t Starve Together to zabawa na znacznie więcej czasu. Widziałem rekordzistów, którym udało się przetrwać w niesprzyjających warunkach kilka tysięcy dni, co w w realnym świecie przekłada się na setki godzin wspólnej zabawy. Jeśli dołożyć do tego koszt 20 złotych od osoby i możliwość grania w większym gronie, to dostajemy bardzo solidny czasoumilacz. Tym bardziej, że po 20 godzinach dopiero zaczęliśmy odkrywać sekrety otaczającego nas świata, a gra cały czas się rozwija. Zapowiadane są liczne poprawki i mniejsze lub większe dodatki. Don’t Starve Together cieszy się niesłabnącą popularnością, a my dołączyliśmy do grona jej zagorzałych fanów. Tyle ode mnie, idę zapolować na pająki, bo potrzebujemy ich sieci, żeby przygotować łapki na pszczoły, których potrzebujemy do stworzenia własnych pasiek, których potrzebujemy żeby mieć więcej pszczół. Po to, by z ich żądeł przygotować lepsze bronie, żeby przetrwać napad psów, z których kłów zrobimy jeszcze lepszą broń, napadniemy na strażników marmuru, dzięki którym zbudujemy wreszcie lodówę! Ode mnie

~Gamoń

Napisał Gamon