popcornKrzysztof Skonieczny, to reżyser do tej pory specjalizujący się w realizacji wideoklipów dla gwiazd polskiej estrady. Teledysk do Defto Jamala, brał udział dwa lata temu w Konkursie Wideoklipów, na festiwalu Camerimage. Bardzo dobrze mi się przez to kojarzy. W tym roku spotkamy się ze Skoniecznym ponownie – tym razem z jego debiutem fabularnym, czyli Hardkor Disko. Czy film ma szansę wygrać rywalizację w Konkursie Filmu Polskiego? Postanowiliśmy sprawdzić to jeszcze przed zaczynającym się pojutrze festiwalem, na którym na oglądanie filmów raczej nie starczy nam czasu.

The Lone Ranger

Marcin przybywa do Warszawy znikąd. W pewnym momencie po prostu pojawia się pod mieszkaniem młodej artystki Oli, chcąc zobaczyć się z jej rodzicami. Ponieważ nie udało mu się ich zastać, wyrusza za dziewczyną na imprezę. Pomiędzy młodymi nawiązuje się intymna relacja – pijani i naćpani tańczą, całują się i ostatecznie przenoszą do domu dziewczyny, aby uprawiać seks. I tutaj pojawia się pierwszy moment, kiedy się zirytowałam. Scena ukazująca mówiąc łagodnie „namiętność” między Marcinem a Olą, jest bardzo dosłowna i trwa zdecydowanie za długo, bo chyba aż dwie minuty. Może autor zainspirował się twórczością Larsa von Triera, za którym ja nie przepadam? Nie wiem. Niemniej, gdybym chciała obejrzeć porno, to bym włączyła sobie porno, a nie film fabularny. Idźmy dalej. Po przydługiej, erotycznej scenie, zaserwowano nam dziwną wstawkę, pokazującą popisy taneczne może 10-letniej Oli, przed domową kamerą. I w tej właśnie chwili poczułam się mocno niekomfortowo, głównie ze względu na erotyzujące dziewczynkę ujęcia kamery. Według mnie wyglądało to jak jakaś zachęta do pedofilii, ale to już ocenicie sobie sami. Film zawiera również sporo scen, sprawiających wrażenie zupełnie nie związanych z głównym wątkiem i pozbawionych sensu. Chociażby ta, w której Marcin rzuca koktajlem Mołotowa, w stojących przy opancerzonych wozach policjantów. Nie odnosi się ona w żaden sposób do fabuły i wydaje mi się, że nakręcono je jedynie po to, aby operator miał możliwość nakręcenia kilku ujęć w slow motion.

 

hardkordisko3

 

Dzień Ojca, Dzień Matki, Dzień Dziecka

W rolę głównego bohatera wciela się Marcin Kowalczyk, znany nam przede wszystkim z roli lidera Paktofoniki w Jesteś Bogiem. Uważam że świetnie się spisał zarówno w jednym, jak i drugim filmie. Postać milczącego i mrocznego mężczyzny, od pierwszych sekund buduje napięcie i przeczucie nadciągającej katastrofy. Jego osoba przypomina mi Kevina, z Musimy porozmawiać o Kevinie, na marginesie, jednego z lepszych filmów jakie widziałam. Dramat ostatecznie następuje, jak się okazało, w trzech aktach. Co jest przyczyną mroku wypełniającego duszę chłopaka? Dlaczego postanowił wkroczyć w życie tej nowobogackiej i zepsutej rodziny? Tego niestety się nie dowiemy. A może to i lepiej? Gdyby wytłumaczenie okazało się banalne, byłabym pewna, że zmarnowałam swój czas. A tak, sama mogłam wymyślić może chore, ale przekonywujące mnie samą argumenty. Podział filmu na 3 części jest zaznaczony bardzo wyraźnie, co bardzo mi się podobało. Każda z nich zaczyna się od sceny ukazującej jadący drogą, samotny samochód. Po pierwszej z nich wiemy, że dla części pasażerów jest to podróż w jedną stronę. Zapadła mi w pamięć również scena, w której Marcin jadł śniadanie z rodzicami dziewczyny. Siedział u szczytu stołu, a matka i ojciec Oli po jego bokach. Gadali o jakichś nieistotnych pierdołach, usta im się właściwie nie zamykały, a Marcin siedział i słuchał. I patrzył. Jego spojrzenie było jak Rafaello – wyrażało więcej niż tysiąc słów;p

 

hardkordisko2

 

Plus i minus, to jedyne co widzę…

Zasadniczą zaletą filmu były zdjęcia zrobione przez Kacpra Fertacza. Były bardzo różnorodne, interesujące i przede wszystkim atrakcyjne wizualnie. Może więc na Camerimage uda mu się coś zdziałać? Film ten, w moim odczuciu, nie miał jednak większego sensu. Marcin przyjechał do Warszawy nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego zrobił rozróbę i zniknął we mgle. Ze względu na atrakcyjną stronę wizualną i doskonałą kreację Marcina Kowalczyka, Hardkor Disko oceniam na 5g

~Zgaga

hardkordisko1

 

Hardkor Disko, hardkor budget

Mam bardzo mieszane uczucia, co do tego filmu. Z jednej strony dobrze się go oglądało. Ładne, różnorodne ujęcia i niepokojąca historia sprawiły, że nawet nie zauważyłem kiedy minęło te 90 minut. Nie jest to też film z gatunku tych, o których zapominamy zaraz po przeleceniu napisów końcowych. Wręcz przeciwnie, w głowie pojawia się wiele nurtujących pytań, na które film nie udziela odpowiedzi. Niestety podstawowym pytaniem jest, jak słusznie zauważyła Zgaga, o co tu w ogóle chodzi? Może po prostu czegoś tu nie zrozumiałem lub coś mi umknęło? Za tym wszystkim wydaje się kryć coś więcej, a może sztuczka iluzjonisty polega na tym, że nie? Tym bardziej, że iluzji było tu bardzo dużo, bo budżet filmu był ponoć nieprawdopodobnie niski.Tak czy inaczej myślę, że z przyjemnością obejrzę kolejny film Skoniecznego, a już na pewno chciałbym zobaczyć kolejną produkcję, w której obsadzony zostanie Kowalczyk. Dla mnie również5g

~Gamoń

Napisał Gamon