MetroLL_2014_06_27_13_27_19_815Wakacje mamy już w zasadzie w pełni, a początek tychże wiąże się również z letnimi wyprzedażami. Czekają na nie nie tylko Ci, którzy chcą uzupełnić swoją garderobę, ale również gracze. Najbardziej oczekiwanym tego typu wydarzeniem były letnie wyprzedaże, na platformie cyfrowej Steam. W ich trakcie również moim łupem padło kilka pozycji. Wśród nich chyba najbardziej przeze mnie wyczekiwane Metro: Last Light, czyli gra, która jest kontynuacją fantastycznej książki Dmitry Glukhovskiego Metro 2033. Wielki sukces tej pozycji zaowocował całą serią powieści, dziejących się w uniwersum wykreowanym przez wspomnianego wyżej autora. Wszystkie wydane w Polsce przeczytałem i choć żadna nie dorównuje pierwowzorowi, to można wśród nich znaleźć kilka solidnych pozycji. Wracając jednak do gry, bo to o niej ma być wpis, to muszę powiedzieć , że zrobiła na mnie duże wrażenie, a to wcale nie takie proste. Co ciekawe najczęściej powstają książki, które dopełniają, albo rozszerzają opowieść stworzoną na potrzeby gry. Tu, podobnie jak w przypadku Wiedźmina, było zupełnie na odwrót. Ciekawy pomysł i doskonały dalszy ciąg historii, dziejącej się w moskiewskich podziemiach. W metrze.

MetroLL_2014_06_27_13_55_24_268

Pierwsze wyjście na powierzchnię, nie wiedziałem gdzie mam oczy podziać!

O co chodzi z tym metrem?

 

Pomysł z katastrofą nuklearną na gigantyczną skalę, nie jest niczym nowym. Nowy jest w tym przypadku sposób opisania i przedstawienia człowieka, który próbuje przetrwać ten globalny kataklizm. Ludzkość przeżyła armagedon chowając się w jednym z największych na świecie, pełnym sekretów i zagadek systemie tuneli, czyli moskiewskim metrze właśnie. W ciągu kilka lat powstały na poszczególnych stacjach całe społeczności, systemy wartości często ze sobą konkurujące. Ludzie musieli nauczyć się żyć na nowo i zaadaptować do istniejących warunków. Nie wszystkim się to udało. Dodatkowo świat stał się bardzo niebezpiecznym miejscem. Nie tylko ze względu na promieniowanie, ale i nowe, potworne życie, które zaczęło kiełkować na powierzchni. Bardzo polecam przeczytać książkę i zapoznać się z prawdopodobnie największym, epickim, złym zakończeniem w historii literatury. Jest to jeden z tych finałów opowieści, które zostawia w człowieku ślad, na bardzo długo, o ile nie na zawsze. Do tematu książek z serii pewnie jeszcze wrócimy, przy okazji wydania w Polsce kolejnego tomu. Chodzą zresztą słuchy, że w drodze jest „polskie” Metro. Po więcej zajrzyjcie na http://metro2033.pl/

 

Metro: Last Light nie było pierwsze

 

Gra jest w zasadzie kontynuacją pozycji, o tytule identycznym jak książka. Metro 2033 było liniową wizualizacją książki. Oczywiście fabułę ubarwiono i dodano trochę akcji, tak by poza zwiedzaniem metra, było jeszcze do czego postrzelać. Grało się bardzo przyjemnie, klimatycznie i przede wszystkim pięknie. Wartości estetycznie nigdy nie były dla mnie jakoś szczególnie istotne, ale tu graficy naprawdę się postarali. Last Light to przejście na wyższy poziom. Graficznie jest po prostu niesamowicie. Zniszczone krajobrazy na powierzchni i dopracowane podziemne tunele, robią piorunujące wrażenie. Każdorazowe opuszczenie świata pod powierzchnią, w moim przypadku kończyło się kilkuminutowym podziwianiem okolicy. Pod względem urody gra dołącza do mojej ścisłej czołówki, gdzie niepodzielnie króluje Wiedźmin 2.

MetroLL_2014_06_28_13_25_29_409

Creepy

Podobnie jak w przypadku wyżej wymienionej gry, fanów książki czeka dużo smaczków. Wreszcie dowiedziałem się jakie były dalsze losy głównego bohatera powieści. A nie ukrywam, że bardzo intrygowało mnie co dalej z Artemem, Spartą i „czarnymi”. Kto nie czytał książki, też będzie się oczywiście dobrze bawił, bo gra jest po prostu solidna, ale spotkanie Millera, Ulmana, Khana czy Anny dostarcza sporo zabawy. W moim odczuciu najważniejszym elementem książki było jej zakończenie. Nie spodziewałem się, ani nie oczekiwałem nawet, żeby gra zaoferowała przeżycie na podobnym poziomie. I tu niespodzianka. Ostatnie pięć minut fabuły jest wstrząsające. Przynajmniej dla mnie było. Pasowało idealnie, ale jednocześnie coś się w człowieku burzyło. To wszystko nie tak powinno być!! Zbiło mnie to z tropu do tego stopnia, że postanowiłem sprawdzić czy Last Light, podobnie jak inne tego typu pozycje, nie oferuje alternatywnej drogi. Przeczucie mnie nie myliło. Podejmując w trakcie gry odpowiednio „chwalebne” decyzje, można na końcu obejrzeć szczęśliwe zakończenie. Tylko, że ten drugi, pozytywny finał nie bardzo pasuje, także nic nie straciłem. Uwolnić więźniów, dać żebrakowi nabój (waluta w świecie metra), nie zabijać nikogo niepotrzebnie, uratować kobietę przed gwałtem itd. Proste wybory moralne, stawiane przed nami dodawały smaku grze. Najzabawniejsze dla mnie jednak było to, że w trakcie rozgrywki podjąłem 90% słusznych decyzji. Popełniłem tylko jeden błąd. Zbyt dogłębnie chciałem poznać ten świetnie skonstruowany świat. W napotkanym po drodze domu uciech, jedna z ciężko pracujących dziewczyn proponuje nam zainwestowanie kilku naboi w jej taniec. Oczywiście, bez wahania wyciągnąłem walutę na stół i podziwiałem show. Jak potem sprawdziłem, było to złym wyborem. Trudno. Przynajmniej już wiem czemu ostatnio tyle mówi się o „fizyce biustu”

 

Świat jak żywy chociaż martwy

MetroLL_2014_06_29_18_49_36_465

Kreml ocalał?

Moim zdaniem dużym mankamentem gry jest jej liniowość. Uniwersum metra oferuje niezliczoną ilość możliwości związanych z zagadkami, tajemnicami itd. Twórcy gry wykorzystali to w stopniu minimalnym. W zasadzie byliśmy prowadzeni za rączkę od tunelu do tunelu, podążając za głównym nurtem zdarzeń. Trzeba im jednak oddać, że w zamian za to każdy z tych tuneli dopracowany jest w 100%, a za kilkoma załomami udało mi się znaleźć trochę smaczków. Świat zbudowany jest z niesamowitą dbałością o szczegóły, psychodeliczna wizyta we wraku samolotu czy zwykłe zwiedzanie niedużej, zamieszkanej stacji dostarcza sporo wrażeń. Teatralne, kilkuetapowe przedstawienie w podziemiach, dziad opowiadający dzieciakom jak żyło się kiedyś na powierzchni, mnóstwo podsłuchanych przypadkiem rozmów,  doskonale tworzyło klimat w grze. Zgadnijcie czyj grób można odwiedzić w trakcie przebijania się przez okolice Kremla? Pozostaje jednak wrażenie nie do końca wykorzystanego potencjału.

 

Zwiedzanie, zwiedzaniem ale grać jakoś trzeba

 

Zwiedzając metro i powierzchnie zrujnowanej Moskwy, mamy do wyboru dwie drogi. Możemy przebijać się siłą, korzystając z całej gamy uzbrojenia, często zmodyfikowanego przez pomysłowych ocalałych mieszkańców metropolii, albo próbować się przekradać niepotrzebnie nie mordując ostatnich przedstawicieli ludzkości. Jacykolwiek ci przedstawiciele by nie byli. Ja korzystałem z tej drugiej możliwości. Nie wszędzie jednak się tak da, czasem trzeba będzie kogoś zabić. Do tego dochodzą całe zgraje różnorakich mutantów, z którymi nie da się normalnie negocjować. W celu zawarcia z nimi porozumienia, najlepiej skorzystać z czterolufowego shotguna. Skradanie, strzelanie, zwiedzanie i podziwianie, to nie jedyne nasze zajęcia w grze. Będąc na powierzchni cały czas musimy kontrolować zapas filtrów do maski, w razie potrzeby poszukać jakiegoś zapasu. To samo tyczy się samej maski, którą bardzo łatwo uszkodzić, albo ubrudzić. W tym drugim przypadku wystarczy ją przetrzeć, ale mnie częściej zdarzało się ją potłuc, w trakcie walki z mutantami. Poza tym w ogniu walki ufajdana maska potrafi nieźle napsuć krwi. Duży plus za ten element. Musimy się również pilnować, by nie spędzić zbyt dużo czasu, na mocno napromieniowanym obszarze. Kiedy licznik geigera zaczyna wydawać niepokojące dźwięki, trzeba się wynosić.

MetroLL_2014_06_28_16_26_26_072

Rozrywka w tunelach Metra na najwyższym poziomie…

DLC wcale nie muszą być złe

 

Podstawową wadą gry jest to, że przy całym rozmachu i dopracowaniu szczegółów, jej przejście zajmuje około 10 godzin. Podejrzewam, że da się to zrobić znacznie szybciej. W moim przypadku trwało to tak długo, ponieważ starałem się zajrzeć pod każdy kamień i zabić jak najmniej przeciwników przekradając się za ich plecami. Najgorsze jest to, że po przejściu głównego wątku, nie mamy już w zasadzie nic do roboty w Last Light. Możemy ewentualnie przejść grę na wyższym poziomie trudności i odłożyć na półkę. Z pomocą przychodzą w tym przypadku dodatki, czyli znienawidzone przez wszystkich DLC (downloadable content). Osobiście nie przepadam za wyciąganiem ode mnie kasy w podobny sposób, tym bardziej że najczęściej są to tylko dodatkowe stroje i bronie dla naszych bohaterów. Po co mi to w ogóle? Dlatego najczęściej czekam aż pojawia się wydanie gry, ze wszystkimi bonusami. Dopiero wtedy sprawdzam, czy któryś zawiera coś ciekawszego. W tym przypadku też nabyłem właśnie takie ultimate wydanie. Co ciekawe, same dodatki wnoszą zaskakująco dużo. Część uzupełnia nam główny wątek, prezentując wydarzenia z punktu widzenia innych bohaterów – Anny, Pavla i Khana. Część oferuje proste wyzwania na strzelnicy czy arenie. Inne opowiadają osobne, krótkie historie ze świata gry. Wszystkie jednak skutecznie przedłużają klimatyczną zabawę, w tunelach metra. Warto się nimi zapoznać.

MetroLL_2014_06_28_16_37_24_997

Pump it UP!

 

OCENA

 

Gra ma drobne niedociągnięcia, czasem zdarzyło mi się natrafić na jakieś małe bugi, ale jako całość prezentuje się bardzo dobrze. Odkrywanie świata sprawia dużo frajdy, przeszkadzają tylko jego ograniczenia. Ja bawiłem się świetnie, pierwszy raz od premiery Reaper of Souls, jakaś inna gra skupiła moją uwagę. Z czystym sumieniem wystawiam 8.4g

Mam nadzieję, że to nie ostatnia gra z tego uniwersum. Czekam na więcej. Ciekawostką jest pojawiająca się często w różnych zakamarkach gry, okładka książki Metro 2035. Czyżby zbliżała się kontynuacja? A może tym razem książka opisze wydarzenia z gry?

~Gamoń

MetroLL_2014_06_29_21_06_30_841

Tu już się nie dało skradać

 

Zgaga has no mercy

 

Na początku mojej rozgrywki, starałam się nie okazywać wrogom litości i zniszczyć ich wszystkich. Każdy napotkany przeciwnik kończył z poderżniętym gardłem, albo przestrzeloną głową. Dość szybko jednak zmieniłam strategię, po zadarciu ze zbyt dużą ilością przeciwników, którym nie byłam w stanie stawić czoła. Wtedy postanowiłam zacząć się przekradać. Rzadko mam ostatnio okazję pograć w coś dłużej, ale przejście Metra to było na moim must do list. Gra, podobnie jak książka, jest niesamowicie wciągająca. Nawet po odejściu od komputera, ciężko nie myśleć o fabule. Grafika jest ultra realistyczna, chwilami czułam się jakbym naprawdę żyła w tym postapokaliptycznym świecie. Według mnie, w stosunku do ogromnej ilości zalet, mogę wymienić tylko 3 wady:

  • Liniowość
  • Krótki czas przejścia
  • Brak komunikatywności ze strony naszego bohatera. Owszem, inni do niego mówią różne rzeczy, on nie mówi nigdy.
MetroLL_2014_07_08_20_40_45_964

A może napromieniowaną rybkę? Wyłowioną prosto z kanału. Dobra rybka ma rączki i nóżki. Tylko dwa naboje jedna!

~Zgaga

 

Napisał Gamon