Zagubieni Chłopcy jako dorośli motocykliści? Dodatkowo z Dzwoneczkiem sprawującą nad nimi opiekę i produkującą magiczny pyłek oraz syrenie łzy na skalę przemysłową?! Próbujący zrewitalizować rozpadający się park rozrywki? To nie mogło się przecież udać, a jednak niedawno pojawił się trzeci już tom tej niezwykłej serii. Mocno wstrząsnął w posadach rzeczywistością tak pieczołowicie budowaną przez jej bohaterów i otworzył dla nich zupełnie nowy rozdział. Nie jestem ani szczególnym fanem motocyklów, ani Piotrusia Pana, lubię natomiast prozę Jakuba Ćwieka, stąd gdy tylko pojawiła się taka możliwość, sięgnąłem po książką!

Chłopcy bez Piotrusia

Poprzednie tomy zapewniły nam jedynie rzut oka na to jak Zagubieni Chłopcy, pozbawieni Piotrusia jako lidera, rozrabiają w naszym świecie już jako dorośli. A nie da się ukryć, że wyrośli z nich nie lada kryminaliści i psychopaci. W Zgubie, bo tak właśnie nazywa się trzeci tom serii autorstwa Jakuba Ćwieka, odkrywam wreszcie od dawna snutą i przygotowywaną intrygę. Jej autorem jest Cień Piotrusia, który najpierw doprowadza do wypadku Dzwoneczka, a następnie modyfikuje rzeczywistość w taki sposób, by sprowadzić Piotrusia Pana do naszego świata. Dowiadujemy się przy okazji nieco więcej o tym dlaczego właściwie chłopcy uciekli z Nibylandii i kim stał się sam Piotruś. Cień nie wszystkiego jednak dopilnował. Nie chcę zdradzać sekretów fabuły, a podzielić się zaskakująco pozytywnymi wrażeniami jakie wywołał we mnie ten tom.

chłopcy1

Czemu tak krótko

Największa wadą książki jest jej długość. Wygląda jak inne jej podobne, ponad trzysta stron na liczniku i przyzwoita grubość. Mimo to dysponując wolniejszym wieczorem, dając się wciągnąć opowieści, da się ją przeczytać w niecałe 5 godzin. W moim przypadku było to jedno posiedzenie zakończone przed drugą w nocy. Duża czcionka, szybko przerzucane kartki i nagle koniec. Naprawdę szkoda, bo kiedy wreszcie zacząłem doceniać urodę historii, została ona nagle i niespodziewanie przerwana. Ma się wręcz wrażenie, że książka została na siłę podzielona. Zdecydowanie zmieściłoby się tu więcej treści. Zamknąłem okładkę Chłopców mając wrażenie, że przeczytałem dopiero prolog i pierwszy rozdział.

Do trzech razy sztuka

Pierwsze dwa tomy stanowiące zbiory opowiadań, choć całkiem przyzwoite, wydawały mi się popłuczynami po Kłamcy. Gdzieś tam czaił się bardzo udany pomysł i dobrze zbudowane postacie, których nie sposób było nie polubić. Coś jednak nie grało. Brakowało jakiegoś nadrzędnego celu, kierunku w którym zmierzałyby wszystkie te historyjki. Ciekawa wariacja luźno nawiązująca do Piotrusia Pana. Jak na gang motocyklistów przystało, było wulgarnie, głośno i zabawnie. Spaliny mieszały się z alkoholem i nierzadko z krwią, a nad wszystkim czuwała Dzwoneczek, będąc jednocześnie uosobieniem seksu. Po przeczytaniu trzeciej książki spod szyldu Chłopców, wcześniejsze wrażenie zostaje całkowicie zmyte. Teraz już wiem, że miałem do czynienia jedynie z preludium do czegoś większego, lepszego i przede wszystkim przemyślanego. Bez tych poprzednich tomów nie miałbym okazji polubić Milczka, Stalówki czy Kruszyny w Ćwiekowym wydaniu. Nie zrozumiałbym podstaw funkcjonowania rzeczywistości wykreowanej przez autora. A tak, pierwsze dwa tomy, podobnie jak to było w przypadku wspomnianego Kłamcy, zbudowały mocne fundamenty pod tę opowieść. Wiele pojawiających się wtedy wątków było przeze mnie bagatelizowanych i niedocenianych. Jak chociażby sama postać Cienia. W Zgubie wszystko paradoksalnie się odnajduje  i nabiera kolorów.

WP_20150402_003

Byle nie skończyło się jak w Kłamcy

Do tej pory Chłopców czytałem jakoś tak mimochodem, bardziej z sentymentu dla samego autora niż serii. Tym bardziej, że sam nigdy specjalnie tym klasycznym Piotrusiem Panem się nie fascynowałem. Kolejny tom cyklu natomiast już teraz dopisuję do mojej listy „must-have”. Ode mnie,7gbo coś obawiam się, że seria rozwlecze się bardziej niż Pomnik Cesarzowej Achai. Liczę, że nie będzie to więcej niż kolejne 3 tomy. Oby tylko finał był lepszy niż w Kłamcy. Trzymam kciuki!!

~Gamoń

 

Gamoń zupełnie ,jak jedne z Chłopców

Kłamcę przeczytałam od deski, do deski, z każdą stroną coraz bardziej zakochując się we współczesnej historii boga oszustwa. Na Chłopców niestety nie znalazłam jeszcze czasu, ale w przyszłości z chęcią go wygospodaruję. Uwielbiam Piotrusia Pana i Dzwoneczka, mam do tej bajki duży sentyment. Jakub Ćwiek pisze lekko i przyjemnie, a skoro w rolach głównych obsadził niegrzecznych chłopców w skórzanych kurtkach (Gamoń też ma taką;p), rozrabiających w rockowym stylu w otoczce fantastyki, to jestem przekonana, że ta mieszanka przypadnie mi do gustu.

~Zgaga

Napisał Gamon