Wszędzie wyrastają jak grzyby po deszczu filmowe podsumowania minionego roku. Nie ma się co dziwić, w końcu był to bardzo ekscytujący pod tym względem czas. U nas o tym co dzieje się na srebrnym ekranie można przeczytać stosunkowo często, dlatego też braliśmy pod uwagę możliwość przygotowania podobnego podsumowania. Komisyjnie doszliśmy jednak do wniosku, że należy zrobić to pod innym kątem. Czym wyróżniał się ten filmowy rok? Przede wszystkim, kapitalnymi podkładami muzycznymi. Rzadko zdarza się tak, żeby integralny element produkcji jakim jest muzyka, tak mocno wbijał mi się w pamięć, że słucham go potem jako dzieła indywidualnego. Nie da się ukryć, że zawsze przywiązywałem do tego dużą wagę, ale w 2015 było takich utworów zaskakująco dużo. Oto zestawienie najlepszych filmowych soundtracków 2015, które nierzadko były częścią świetnych filmów.

  1. Whiplash

    Premierę światową miał co prawda jeszcze w 2014 roku, ale do polskich kin trafił dopiero w styczniu 2015. Kapitalny film, którego bohaterem, oprócz niesamowitych J.K.Simmonsa i Millesa Tellera, jest jazz. Nigdy nie byłem specjalnym fanem gatunku. Zasadniczo nie miałem nic przeciwko, ale raczej nie udałoby się Wam mnie zobaczyć słuchającego go na co dzień. Aż do Caravan i tytułowego Whiplash, w filmowym wykonaniu. Do tej pory kiedy sobie przypomnę, chętnie słucham aranżacji stworzonej na potrzeby filmu. No i oczywiście nieśmiertelnego już „Not quite my tempo”. Kto jeszcze nie widział i nie słyszał – polecam!

  2. Mad Max: The Fury Road

    Najlepszy film zeszłego roku w każdej możliwej kategorii. Już dawno żadna produkcja nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Mad Maxa widziałem już trzy razy i gdyby nie długa lista styczniowych premier, to chętnie obejrzałbym ponownie. Całość wrażeń wizualnych została upiększona o wstrząsające brzmienia autorstwa Junkie XL. Druga połowa roku upłynęła mi więc pod znakiem bębnów i gitary, odtwarzanych przynajmniej raz w tygodniu. Szkoda tylko, że możliwości naszego domowego sprzętu nie w pełni potrafią wywołać ciarki, jakie wywołuje ten utwór w warunkach kinowych.

  3. Star Wars: Force Awakens

    Zgaga ostatnio nie mogła mi uwierzyć, że kiedy słyszę fragment podkładu muzycznego do Gwiezdnych Wojen, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem będę w stanie podać scenę, w której ów fragment się pojawił. Dotyczy to szczególnie starej trylogii, no ale jeśli ktoś widział ten film tyle razy…. nie pytajcie ile. Bardzo dużo obiecywałem sobie po muzyce do Force Awaken. Liczyłem, że John Williams nie zawiedzie. Wykorzysta stare motywy i dorzuci szczyptę czegoś nowego, tak jak było to w przypadku nowej trylogii. Tak właśnie się stało, choć muszę przyznać, że nie jestem usatysfakcjonowany. Trochę tak jak z całym filmem. Jest dobrze, ale czuć niedosyt, miało być lepiej. Najbardziej w pamięć wbiły mi się utwory związane z Rey i te stanowiące tło dla New Order.

  4. Sicario

    Mroczny, wywołujący ciarki i niepokój, niezależnie od posiadanego sprzętu audio, podkład nie mógł zostać przeze mnie pominięty. Bardzo dobry filmy, świetna rola Benicio Del Toro, ale to Johann Johannsson zasługuje na Oscara za muzykę w tym roku. Trudno o tak dobrze wkomponowany w film utwór, który nie tylko uzupełnia to co dzieje się na ekranie, ale wręcz buduje całą atmosferę filmu. Jeśli nie mieliście szansy usłyszeć tego na kinowym sprzęcie, to polecam puszczać…. głośno.

  5. Jurrasic World

    Dobrze bawiliśmy się też przy Jurrasic World, w którym Colin Trevor, przy pomocy Chrissa Pratta i Bryce Howard, udanie wskrzesił serię. Przyznać się muszę, że kiedy usłyszałem w kinie nową aranżację utworu, który w mojej głowie natychmiast uchyla szufladę z napisem Park Jurajski, to zakręciła mi się łezka w oku. Chyba robię się sentymentalny. Jeden z ważniejszych filmów przygodowych w historii kina i tym samym ważniejszy motyw muzyczny. Aż nie wypada nie znać!

  6. Kung Fury

    To było prawdziwe zaskoczenie 2015 roku. Fanowski film, ufundowany dzięki kickstarterowi, podbił internet. Wielkie brawa dla producentów. Najzabawniejsze jednak jest to, że razem ze Zgagą odkryliśmy Kung Fury dzięki utworowi promującemu film. Śpiewający David Husselhof zrobił na nas piorunujące wrażenie. Trzymamy kciuki za powstanie kontynuacji. Jeśli jakimś cudem jeszcze filmu nie wdzieliście, to został on przez twórców udostępniony za darmo, a Polacy przygotowali nawet jego tłumaczenie czytane przez Tomasza Knapika. Warto!

  1. No i na deser chciałem jeszcze wspomnieć o filmie, który jest całkowitym zaprzeczeniem całego tego postu. Mimo naszych wcześniejszych obaw, nie zobaczymy go na szczęście w wyścigu o Oscary. Plemię to brutalny, ukraiński film o głuchoniemych, w trakcie którego dźwięku w zasadzie nie ma. Fakt, koresponduje to z treścią obrazu, ale tak jak pisaliśmy w naszej recenzji, jako że sam film jest niestrawny, to często pojawiająca się cisza działa tylko na jego nie korzyść.

plemie

Nie da się ukryć, że filmowo był to bardzo mocny i owocny rok. Sporo udało nam się obejrzeć – zarówno kinowych hitów, jak i festiwalowych produkcji. Na pewno jednak nie udało nam się obejrzeć wszystkiego, części jesteśmy świadomi jak choćby Magical Girl, która nadal czeka na swoją szansę. Pewnie również coś przegapiliśmy, dajcie nam znać, czy przychodzi Wam do głowy jakiś film z 2015 roku, który warto obejrzeć- szczególnie jeśli ma rewelacyjny podkład muzyczny!!!

Liczę też, że nadchodzący rok dorobi się kilku soundtracków, które zaczną żyć własnym życiem i przejdą do historii kina. Może będzie to którąś z zapowiadanych przez nas produkcji? Swoją drogą w maju wybieramy się na koncert znakomitego kompozytora muzyki filmowej Hansa Zimmera w Łódzkiej Atlas Arenie – bilety już mamy i nie możemy się doczekać. A właśnie Zgago, może Tobie przypomina się jeszcze jakiś zeszłoroczny podkład muzyczny?

~Gamoń

Jeszcze dwa punkty

Twoja lista jest prawie pełna, czuję jednak potrzebę uzupełnienia jej o dwa istotne punkty:

Pierwszym z nich jest Młodość, która mimo że jest lepsza od Zjawy pod każdym możliwym względem, otrzymała nominację do Oscara tylko w jednej kategorii – za piosenkę Simple Song #3 w wykonaniu Sumi Jo. Utwór ten jest wisienką na torcie i doskonałym zwieńczeniem tej produkcji.

Drugim punktem, o którym koniecznie muszę wspomnieć jest John Wick. Film jest sam w sobie słaby jak barszcz, szczerze powiedziawszy jest to chyba najgorsza rola w wykonaniu Keanu Reevesa ever. Oglądając go możemy jednak usłyszeć w tle najnowszą i chyba najlepszą w ogóle płytę Marylina Mansona – Pale Emperor. Utwory te towarzyszyły mi dzień w dzień, przez większą część zeszłego roku i do teraz jest to płyta, którą odtwarzam najczęściej. Jest tak dobra, że poświęciłam jej nawet osobny post. Utwór Killing Strangers, przez długi czas nie schodził ze szczytu Turbotopu w Antyradio. Oceńcie sami, czy słusznie:

~Zgaga

Napisał Zgaga