Kasiowe: Książki

Jeden z najpłodniejszych i najbardziej przeze mnie lubianych autorów polskiej fantastyki, Andrzej Pilipiuk wskrzesił serię, którą uznałem już dawno za zakończoną i pogrzebaną. Mowa o Oku Jelenia, którego siódmy tom miał niedawno swoją premierę. Nie będę się rozwodził nad moją sympatią do bohaterów i książek tworzonych przez autora, bo o tym pisałem już przy okazji recenzji Zaginionej. Przyznaję, że absolutnie nie spodziewałem się pojawienia Sowiego Zwierciadła i to właśnie głównie efekt zaskoczenia spowodował, że pominąłem kolejkę książek, które czekają na mnie na półce. Żałuję tylko, że nie udało mi się książki przeczytać szybciej, jeszcze przed Pyrkonem, wtedy miałbym możliwość zadania autorowi pytania, dlaczego?

 

 Oko kosmicznego ślimaka

Po cykl Oko Jelenia sięgnąłem będąc jeszcze na fali Kuzynek i Wędrowyczów, kiedy to każdą książkę Andrzeja Pilipiuka przyjmowałem z bezkrytyczną fascynacją. Autor zorganizował ludzkości koniec świata, z kosmitą w roli głównej. Oko Jelenia to jednak nie space opera. Dwóch głównych bohaterów przenosi się w czasie do XVI-wiecznej Norwegii w celu odnalezienia tytułowego Oka Jelenia. Kamień ten, będący symbolem potężnej Hanzy skrywa niejedną tajemnicę. Dołącza do nich jeszcze pewna podróżniczka w czasie, młoda, polska szlachcianka spod Lublina, która wzmacnia zespół wprost z XVIII wieku. Cała trójka boleśnie próbuje przystosować się do nowych warunków, panujących na obu brzegach Bałtyku. I tu skrywa się siła całej serii. Otóż przeniesieni w czasie ludzie, muszą nauczyć się żyć w środowisku znanym im jedynie z książek historycznych, a co za tym idzie, zupełnie obcym. Bez wsparcia nowinek technologicznych, mimo gigantycznej wiedzy zdobytej przez ludzkość w kolejnych stuleciach, błądzą we mgle, często nie mogąc sobie poradzić z najprostszymi czynnościami. Wszystko to na oczach czytelnika, który dzięki temu razem z nimi dogłębnie odkrywa i dziwi się zwyczajom oraz przedmiotom z tamtych epok. Autor włożył ewidentnie dużo pracy w ciekawe i dokładne odwzorowanie tych elementów. Buduje w ten sposób klimat, którego nie psują ani tandetni kosmici, ani mocno naciągane koncepcje alternatywnych rzeczywistości. A całą serię czyta się sprawnie i przyjemnie. Mnie szczególnie podobał się właśnie bardzo rozbudowany wątek Hanzy. Zawsze lubiłem podobnie tajemnicze, historyczne akcenty. Tym bardziej, że o organizacji miałem okazję przeczytać kilka zdań w innych miejscach, to nigdy nie było to wystarczająco wiele. I choć historia przedstawiona przez Pilipiuka z pewnością jest mocno przerysowana, to zręby wiedzy przekazane w ten sposób, chociaż częściowo nasyciły mój apetyt.

oko-jelenia-pakiet-6-ksiazek-andrzej-pilipiuk_0_b

Sowie Zwierciadło

Wydawać by się mogło, że podróżnicy w czasie, po pokonaniu przebiegłego kosmity, zakończyli swoje przygody i w spokoju przyjdzie im przeżyć resztę swoich burzliwych żyć. Okazało się, że udało im się zakończyć jedynie pewien etap. Pod koniec szóstego tomu obaj bohaterowie rozdzielili się i przenieśli do innych okresów historii. Jeden wrócił do współczesności, drugi przeniósł się do XVIII wieku, by podbić serce pewnej niewiasty. Marek w teraźniejszości nie do końca świadomie nadepnął na odcisk bardzo potężnemu człowiekowi. Staszek z kolei próbuje odwrócić bieg historii i uratować Helę przed Moskalami. Kłopoty wydają się obu panów nie opuszczać, podobnie jak Oko Jelenia i historia z nim związana, która dościga ich mimo odległości liczonej zarówno w kilometrach, jak i latach. Sowie zwierciadło rozbite jest na dwie perspektywy, dwóch bohaterów znajdujących się w innych światach. Teraźniejszość wyszła Pilipiukowi mocno średnio, za to wiek XVIII przedstawiony jest świetnie. Książkę czytałem najczęściej wieczorami i z zupełnie nieznanych przyczyn, zasypiałem zawsze przy fragmentach z Markiem, w roli narratora ;). Historia opowiadana z perspektywy Staszka jest natomiast kapitalna, znowu udaje nam się poznać od zupełnie innej strony zwyczaje i przedmioty z dawnych lat. Tak się akurat składa, że Zgaga niedawno przeżywała fascynację rogalami świętomarcińskimi, a tu dostałem dokładne tło tego święta i to wtrącone zupełnie mimochodem, między strony opisujące życie kilku zwyczajnych chłopców, Polaków próbujących coś osiągnąć w zagarniętej przez Rosjan Polsce. Lubię wyciągać z książek Pilipiuka takie okruchy wiedzy. Sowie Zwierciadło ma blisko 400 stron, a czyta się błyskawicznie, tylko im bliżej zakończenia, tym większy pojawiał się opór z mojej strony. Ale o tym za chwilę.

thumb_3497_okladka_duzy

Chochliki

Tym co mnie w największym stopniu zaskoczyło w Sowim Zwierciadle, były literówki. Do tej pory pozycję spod szyldu Fabryki Słów broniły się niewielką ilością drukarskich chochlików. Książki wydawane są zawsze w atrakcyjnych okładkach, okraszone ilustracjami i w ogóle jest super. No, ale tym razem zostałem przytłoczony różnego rodzaju wyrazami typu „ne” (nie), nestety itp. Tak jakby litery n + i nie chciały w drukarni współpracować. Każdemu wolno się pomylić, w naszych tekstach również zdarzają się kwiatki, dlatego nie mam w zwyczaju wytykać podobnych błędów, ale tu było tego zwyczajnie za dużo. Dlatego boję się reakcji Zgagi, która z uporem godnym lepszej sprawy, ściga wszelkie moje językowo/ortograficzno/gramatyczne błędy.

WP_20150425_022

Tom 7, raczej nie ostatni

Największą wadą Oka Jelenia jest to, że seria nie zakończyła się na tomie 4-5. Cały motyw kosmitów, scalaków i wariantów rzeczywistości, nie trzymał się za bardzo kupy. Seria nadrabiała to szczegółami realiów XVI wieku, istnienia Hanzy itd. I kiedy myślałem już, że nie spotka mnie zakończenie gorsze niż w szóstym tomie, tom siódmy udowodnił mi, że się mylę. Mniej więcej od połowy książki wiedziałem do czego zmierzamy, w duchu liczyłem, że się pomylę, a autor zaskoczy czytelników czymś błyskotliwym. Niestety. Raz jeszcze pieczołowicie budowana fabuła, fascynujące realia, zburzone zostały od tak. Ni stąd, niż zowąd, przez kosmitę z przyszłości. A już najgorszy jest fakt, że na 99% nie jest to tom ostatni i spodziewać możemy się kolejnych przygód Marka i Staszka. Zaczynam coraz mocniej odczuwać potrzebę jakiegoś końca. Jakaś nowa, nie najzdrowsza moda zapanowała wśród polskich pisarzy, by niczym Martin wydawać swoje książki w wielkich, kilkunasto-tomowych seriach. Kiedy doczekamy się ostatecznego końca Pomnika Cesarzowej Achai? Co z Mordimerem Madderdinem? Ile jeszcze razy zza grobu powróci Kłamca, w tomie 2 i 3/4? Wszystkie te książki i bohaterów bardzo lubię, szanuję też ich twórców, ale mam niemożebną potrzebę nasłania na to całe towarzystwo chłopów z widłami, niczym na Geralta w Coś się kończy, coś się zaczyna. Gdyby nie to fatalne zakończenie, wystawiłbym mocną 7, odpowiadającą solidnemu rzemiosłu jakim jest Sowie Zwierciadło. Końcówka jest jednak tym, do czego przywiązuję szczególną wagę. To dzięki niej niektórych autorów uwielbiamy, innych nienawidzimy, jedne książki zapadają nam w pamięć, a inne szybko z niej wylatują. Dlatego mam nadzieję, że na 8 tom Oka Jelenia poczekamy kolejne cztery lata…. 5g

Mimo to całą serię polecam, nie jest to zestaw godny Gry o Tron, ale stanowi lekką, przyjemną i klimatyczną lekturę.

~Gamoń

To ja wolę rogale! 

Jakoś rogale poznańskie bardziej mnie przekonują, niż 7 tom Oka Jelenia. Mają swój początek, koniec i środek, każda z części jest tak samo smaczna :D. A tak na serio, to wydaje mi się, że którąś książkę z serii czytałam i przypadła mi do gustu. Trzeba jednak wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym, a czytając recenzję Sowiego Zwierciadła odnoszę wrażenie, że Andrzej Pilipiuk ten moment przegapił. Jeżeli autor nie chce się poddać, to zwykle ułatwiam mu tę decyzję, samodzielnie rezygnując z czytania coraz to nowszych, rozciągniętych w czasie niczym spaghetti tomów. Tego konkretnego egzemplarza nie oceniam, bo nie czytałam. I raczej nie jestem tym zainteresowana.

 

~Zgaga

 

Napisał Gamon
  • Dawid Kułakowski

    Jestem po lekturze. Za nic nie mogę dojść do tego czym ma być owe Sowie Zwierciadło? Może coś mi umknęło? Co do tomu 8 to jestem pewien na 100%, że wyjdzie. Zagadka tajemniczej bransoletki mającej definitywnie rozwiązać kwestię OKA JELENIA została całkowicie porzucona. I jeszcze raz pytam co z tym tytułem?

    • Przyznam, że trochę mnie zagiąłeś z tym pytaniem, ale postanowiłem przeprowadzić śledztwo. Oto i jego wyniki. Otóż Sowie Zwierciadło to aluzja do Eulenspiegel czyli Dyla Sowizdrzała. Jakby się nad tym zastanowić to nawet ma to trochę sensu, tu link do Cioci wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyl_Sowizdrza%C5%82 ,ale polecam pogooglować więcej. Same ciekawostki, w stylu Pilipiuka właśnie. Ja się tylko boję, że na 8 to się nie skończy 😀