Jak zostać superbohaterem i zyskać niezwykłą siłę? Recepta jest prosta – wystarczy codziennie robić 100 brzuszków, 100 przysiadów i 100 pompek, a na koniec przebiec jeszcze 10 km. Trzeba jednak uważać żeby nie wyłysieć z wysiłku jak Saitama, tytułowy bohater serialu anime One Punch Man, który obejrzeliśmy z Gamoniem podczas drugiego dnia świąt.

Ile czasu trwa obejrzenie serialu?

Jak się okazało, obejrzenie całego sezonu One Punch Mana, składającego się z 12 epizodów oraz jednego odcinka specjalnego, zajęło nam tylko JEDEN DZIEŃ. Tak, tego dnia już nie zrobiliśmy właściwie nic więcej, ale uważam że było warto. Każdy odcinek, jak to w Anime zwykle bywa, trwa około 20 minut. Zaczyna się, również standardowo, dramatyczną czołówką, z piosenką dotyczącą głównego bohatera, a kończy, cóż… Trudno tak naprawdę powiedzieć czym, bo utwór zwieńczający filmiki jest tak kompletnie abstrakcyjny, że nie wiadomo, co on tam w ogóle robi. Zobaczcie zresztą sami:

Oto jest pięść moja, zna ją świata ćwierć. Kto ją ujrzy z bliska, ujrzy swoją śmierć!

Słowa te bliskie są każdemu miłośnikowi gier komputerowych. Mogłyby stać się również mottem Saitamy, który niszczy potwory atakujące Miasto Z, jednym tylko uderzeniem pięści. Znudzony kolejnymi walkami, marzy o spotkaniu godnego siebie przeciwnika. Czy jego pragnienie się spełni? Musicie sprawdzić sami. Stwory atakujące miasto są niezmiernie różnorodne, przez co sceny walki nigdy nie są takie same. Raz przeciwnikiem Saitamy jest kraboczłek, kiedy indziej przerośnięta kupa wodorostów, a kolejnym coś na kształt Chtulhu. Zanim jednak nasz bohater wkroczy do akcji, zwykle potwory robią duże zamieszanie, mieszając z błotem wielu herosów, należących wraz z Saitamą do Stowarzyszenia Superbohaterów. Każdy z nich dysponuje wyjątkowymi mocami, każdy ma swoją charakterystyczną osobowość oraz wizerunek. Niektórzy naprawdę chcą walczyć ze złem, innym zależy tylko na sławie i popularności, które chcą zdobyć za wszelką cenę.

One Punch Man

A jaki jest Saitama?

Cóż, na pewno nie jest specjalnie bystry. Jego przemyślenia i komentarze dostarczyły mi podczas oglądania sporo rozrywki. Cyborg, który jest jego uczniem, zdaje się tego jednak zupełnie nie dostrzegać, a każde słowo płynące z ust Saitamy traktuje jak prawdę objawioną, co jest dodatkowo zabawne. Nasz bohater jest natomiast ambitny i zdeterminowany – z pewnością niełatwo mu było wdrożyć trening, dzięki któremu został superbohaterem. Saitama ćwiczył przecież tak ciężko, że z wysiłku stracił wszystkie włosy, ale czego człowiek nie zrobi dla swojego hobby. Bo dla One Punch Mana, bycie herosem to tylko hobby, które wykonuje między czytaniem książek, podlewaniem kwiatków konewką-słonikiem i robieniem zakupów w pobliskim supermarkecie. Kiedyś przejmował się tym, że jest bezrobotny. Szukał pracy, ponieważ nie miał pieniędzy nawet na czynsz. Przeprowadził się jednak do opuszczonej dzielnicy, oblężonej przez potwory i ten problem przestał mieć dla niego znaczenie. Podobnie jak wiele innych, bo Saitama zdaje się być oazą spokoju. Jego wysokie czoło niezmiernie rzadko zmącone jest przez jakąś myśl, albo troskę, żeby nie rzec że nigdy. Saitama to najdziwniejszy superbohater jakiego znam, trudno go jednak nie lubić. Dlaczego? Bo można się z nim utożsamiać. Jego przygody udowadniają, że superbohaterem może zostać dosłownie każdy. Nie trzeba urodzić się ze specjalnymi mocami, zbędny jest pająk lub mrówka, które nas ukąszą, zmieniając nasze DNA. Wystarczy chcieć i stale dążyć do realizacji celu.One Punch Man

Sarkastyczny One Punch Man

One Punch Man drwi sobie ze wszelkich konwenansów i z innych bajek z kanonu anime. Jeden z członków stowarzyszenia, który jest wielkim, ciemnoskórym, uroczym i kochliwym gejem-kryminalistą, wchodzi na kolejny level swojej mocy przechodząc przemianę w stylu Sailor moon. Zaobserwowaliśmy również odniesienia do Full Metal Alchemist, Bleacha i Pokemonów, a jestem pewna że jest ich znacznie, znacznie więcej. Saitama dołączył do stowarzyszenia superbohaterów składając wniosek, a potem zdając odpowiednie testy z wiedzy i sprawnościowe. Ledwo mu się to udało i trafił do najniższej grupy, czyli C. Z kolei Cyborg, który jest jego padawanem, trafił od razu do elitarnej jednostki S, a mimo wszystko One Punch Man nadal jest jego mistrzem. Jak widzicie, wszystko co się tam dzieje jest niezbyt logiczne, jednak w rzeczywistości tworzy zupełnie spójną całość. Trzeba po prostu przyjąć pewną konwencję.

One Punch Man

Animacja i muzyka

Animacja w One Punch Man nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nie jest ani brzydka, ani ładna, wygląda tak jak w setce innych animek. Ciekawym akcentem jest tylko różnica w sposobie rysowania samego Saitamy w jego codziennych sytuacjach i w czasie walki. Co innego muzyka. Poza tragicznym opening i ending theme, wszelkiej akcji na ekranie towarzyszy fajne, mocne, rockowe brzmienie, przypominające trochę utwór zespołu Maximum The Hormone, znany nam z Deathnote.

One Punch Man to bardzo przyzwoita, pełna humoru bajka. Myślę, że może być ciekawym odstępstwem od świetnych, ale raczej mrocznych Hellsing’ów, Deathnote’ów czy Elfen Lied’ów. Jeżeli jednak bierzecie wszystko na poważnie i brak Wam dystansu do życia, to powinniście ją sobie odpuścić. Ode mnie7g

 

~Zgaga

Tak bardzo niepoważna, poważna chińska bajka

One Punch ManZ mojej perspektywy One Punch Man ma tylko jedną poważną wadę… jest za krótki. W trakcie tych 12 odcinków pojawia się dużo ciekawie skonstruowanych postaci i poruszane jest sporo wątków, które zamiast się kolejno zamykać, wraz ze zbliżającym się finałem sezonu tylko się mnożą. Pozostaje mieć nadzieję, że kontynuacja powstanie, bo nie mam na razie w planach wyposażać się w Mangę, która to podobno wyjątkowo wiernie została zobrazowana w serialu. Dawno już nic z gatunku nie wpadło nam w ręce, dlatego wielki, niski ukłon w stronę naszego kolegi, który nakierował nas na trop Saitamy. One Punch Man zgrabnie obnaża i wyśmiewa całą masę konkurentów, ot chociażby Dragon Balla. Ba, sprawił nawet, że tak ciężkostrawny, wpychany na siłę japoński dowcip, wywoływał u mnie uśmiech na twarzy. Dawno się tak nie uśmiałem z żadnej konwencji i nie bawiły mnie tak bardzo czyjeś nieporadne poczynania. Za udane uważam również rozwiązanie, w którym bohaterowie nieświadomi są swojej groteskowości, a całość robiona jest na poważnie. Ode mnie mocne

8g~Gamoń

Napisał Gamon
  • Oj tak, One Punch Man jest za krótki i zostawia człowieka z niedosytem. Dla wszystkich osób znudzonych typowymi anime z powtarzanym w nieskończoność schematem walk (Hi Fairy Tail!) przygoda Saitamy to niemały powiew świeżości. Ja bawiłem się przy tej produkcji świetnie i polecam ją każdemu, choćby ze względu na kreskę i humor.

    PS. Ale żeby zjechać opening i ending? Moim zdaniem wpadają w ucho. 🙂