tobeornottobeDzisiaj Walentynki, święto zakochanych, a Wy nie macie pomysłu na prezent? Wbrew pozorom, znalezienie go nie jest wcale takie łatwe. Jesteśmy z Gamoniem razem prawie 7 lat, więc nie raz stawaliśmy przed trudnym dylematem – co zrobić, aby tegoroczne walentynki były wyjątkowe? Jak sprawić tej drugiej osobie odrobinę przyjemności? Poniżej przedstawimy Wam syntetycznie efekty naszych starań. Mam nadzieję, że zainspirują Was i zmotywują do działania!

 

Ludzie listy piszą

Chodziłam wtedy jeszcze do liceum, a Gamoń był na pierwszym roku studiów. Był 13.02. Jak co dzień przyszłam do szkoły. Jak co dzień otworzyłam swoją szafkę, żeby schować w niej glany i zabrać książki na lekcje. Tyle, że znalazłam tam coś, czego tam nie zostawiałam. Piękną, czerwoną różę i listy. Co było w nich zawarte? Nie zwykłe, banalne wyznanie miłości i docenienie mojej nieprzeciętnej urody:), choć i to oczywiście w pewnym stopniu tam być musiało. Gamoń, który jest miłośnikiem historii, przedstawił mi bardzo interesującą, niezbyt powszechnie znaną, genezę tego święta, okraszoną swoimi przemyśleniami. Jedno z nich, to które podobał mi się najbardziej i z którym zgadzam się całym sercem, pozwolę sobie Wam pokazać. Jest to samo zakończenie listu i odpowiada na pytanie o sens tego święta:

walenty

W późniejszych latach zdarzyło mi się otrzymać od mojego Walentego i inne listy, lecz żaden nie podobał mi się tak bardzo jak te. Może dlatego, że były pierwsze? Napisanie listu zabiera niewiele czasu, kosztuje tyle co nic, a dostarcza mnóstwo radości i jest fantastyczną pamiątką. Może warto spróbować?

Paryż

Mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do Paryża, pod koniec drugiego tygodnia lutego, 2011 roku. Pretekstem do jej odbycia był, jak to często w naszym przypadku bywa, duży turniej MTG. Chcieliśmy również oczywiście zobaczyć wszystko, co miasto artystów, w którym wieżę Eiffela widać z każdego okna, ma nam do zaoferowania http://gamonia.pl/voyage-voyage-zgaga-wspomina-paryz/. Od dłuższego czasu przed wyjazdem Gamoń chodził nietypowo podekscytowany. Wspominał o jakiejś niespodziance, że koniecznie muszę zabrać ze sobą w podróż elegancki strój. Aż wreszcie, 11.02. dostałam na pocztę maila, o takiej oto jego treści:

Hello,

Mr Rafal TARNOWSKI has book a table Chez Clément Elysées

his/her message

Hi, I would like to invite you for a supper in Paris at chez clement elysees 15/2/2011 at 8:30. Hope you will enjoy it.
Rafal Tarnowski

Restauracja mieści się w samym centrum Paryża, z jej okien widać łuk tryumfalny. Kiedy weszłam na ich stronę i obejrzałam zdjęcia lokalu, wiedziałam że faktycznie nie mogę tam pójść w dresie. Była to najbardziej elegancka i wyrafinowana restauracja w jakiej miałam przyjemność zjeść. Wiem, że na kupowanie biletów do Paryża jest już raczej za późno, ale może warto pomyśleć o czymś bliższym? I nawet nie koniecznie musicie tam iść 14.02. kiedy wszystkie restauracje pękają w szwach, co to za problem przełożyć świętowanie o dzień lub dwa? Możecie też zostać w domu i ugotować coś dla drugiej połówki samodzielnie. Ja z rozrzewnieniem wspominam pierwsze spaghetti, jakie Gamoń dla mnie przygotował :).

IMGP3037

Inne Walentynki również spędzaliśmy bardzo przyjemnie. Pewnego razu dostałam od Gamonia wiadomość napisaną szyfrem Vigenère’a. Innym, wybraliśmy się do teatru czy na koncert. Nie trzeba mieć worka pieniędzy, aby sprawić drugiej połówce radość. Wystarczy chęć sprawienia jej przyjemności i odrobina kreatywności. Można dla kogoś przygotować kąpiel z płatkami róż i wziąć ją wspólnie. Można wymasować spięte mięśnie, przy blasku świec. A Ty Gamoniu, które z naszych wspólnych Walentynek wspominasz najmilej?

~Zgaga

Walentynki nic skomplikowanego

Po pierwsze, nie mogę się zgodzić z hasłem „trudnym dylematem”. To nigdy nie był żaden dylemat, a samo planowanie jest równie zabawne jak realizacja. Przy obecnym tempie życia wyzwaniem może być jedynie odpowiednio wczesne zaplanowanie wszystkiego. Po drugie, nigdy nie byłem jakimś szczególnym fanem tego święta, co zresztą widać na załączonym wcześniej skanie sprzed lat. (Czcionka z Neverwintera :D, że też dopiero teraz dostrzegam jakie kwiatki tam nasadziłem) To całe słodko, różowo-czerwone wydarzenie to jedynie zwieńczenie całorocznych drobnych gestów i starań. Dla nas Walentynki są przecież cały rok. W mojej wczesnej starości, budzi się we mnie coś z domatora i najlepiej wspominam te spędzone przez nas w poprzednim mieszkaniu, Twojej Zgago siostry, z winem, filmem i świeczkami. Bez zgiełku, hałasu, odświętności i kiczu. Tylko my dwoje i cały wieczór dla nas.

 

No, ale wróćmy trochę na ziemie. Tytuł wpisu zobowiązuje, dlatego w ramach porad, polecam prostotę i tworzenie intymnego klimatu. Dobre wino, spokojne miejsce, świeczki, ulubiona nuta i przede wszystkim wspólnie spędzony czas. Nie na pokaz ze znajomymi, nie gdzieś na mieście wśród setek podobnych par, tylko w dwie pary oczu. Wystarczy. Rzecz jasna, jeśli alternatywą jest lot helikopterem, albo skok ze spadochronem, wybierzecie helikopter.

No, a tegoroczne Walentynki będą najciekawsze ze wszystkich dotychczasowych, dlaczego? Otóż Zgaga pojechała sobie z rana do Warszawy studiować seksuologie (ucz się, ucz będziesz mnie utrzymywać) zostawiła mnie samego, więc dzisiejszy wieczór przyjdzie mi spędzić no nie wiem, z Diablo, czy może z Assasins Creedem 😀 Kto ze mną?

Diablo III_2014_04_28_23_56_00_667

* A walentynki świętowaliśmy w piątek trzynastego, żeby nie było. W ramach eksperymentu byliśmy na 50 Twarzach Greya, tym traumatycznym przeżyciem jeszcze się szerzej podzielę, a później z racji tego, że uczymy się obecnie rosyjskiego poszliśmy testować rosyjską kuchnię. Jadł ktoś kiedyś Uchę? My już tak ;]

 

~Gamoń

Napisał Gamon
  • Szymon Daszek

    Łączę się w „bulu i nadzieji”. Ty masz chociaż Assasina, mnie czeka ustawa o prawie bankowym! Zazdroszczę Paryża, mnie najbardziej do gustu przypadają podchody, szyfry i inne tego typu twory rodem z obozów gimnazjalno – licealnych!

    • Ustawa o prawie bankowym, na jakiś monograf potrzebujesz? Szczęśliwie zbliżam się mam nadzieję do finału studiów i taka przyjemność mnie ominęła. Powinienem się za to zaprzyjaźniać z innymi fascynującymi lekturami ;]

      Wszelkie szyfry i podobne zabawy zawsze mnie bawiły, pewnie dlatego tak lubię Dana Browna. W Assassinie też się kilka zagadek trafiło, także chyba wybór dokonał się sam. Diablo poczeka ;]

      • Szymon Daszek

        Monograf prawdopodobnie w przyszłym roku, teraz jedynie na egzamin. Co myślisz generalnie o studiach prawniczych? Jak uważasz, że Cię przygotowały do szeroko pojętego zawodu?

        Zwłaszcza w ostatnim Assassinie, mimo wszystko – dobra część, ale i tak największy sentyment mam do pana Auditore da Firenze!

        • Na jaki egzamin potrzebujesz bankowego? Mógłbym książkę napisać, o tym co sądzę o tych studiach. I nie byłaby to pieśń pochwalna, ale sam nie jestem też najpilniejszym studentem. Jeśli się zaangażujesz i zaliczysz jakieś dodatkowe warsztaty z pisania pism procesowych itp. to będziesz miał niezłe fundamenty pod aplikacje. Nic więcej.

          W Unity jeszcze nie grałem, nadrabiam zaległości i pływam po Karaibach. Też mam największy sentyment do Ezio, jego historia najbardziej mi podpasowała.