popcornOstatnio, co i rusz rzuca mi się w oczy jakaś sytuacja, w której przedstawiciel prawa nagina je i łamie. Nic nowego, ale natężenie jakby większe. A to komornik zarekwiruje ciągnik sąsiada, a to notariusz przyjmie od staruszki z demencją oświadczenie o zmianie testamentu, albo policjant rozjedzie nastolatkę i ucieknie. Te wspaniałe poniekąd akcenty, zmotywowały nas do obejrzenia filmu Sędzia, z Robertem Downey Jr. i nominowanym za tę rolę do Oscara, Robertem Duvallem. No dobra, tak na poważnie to motywacją byli właśnie Ci panowie, a nie bieżące wydarzenia. 

 

Scena należała do dwóch

Spotkało się więc dwóch Robertów na planie. Jeden, znany jest przede wszystkim ze swoich narkotykowych ekscesów i ról, nie do końca zrównoważonych ekscentryków, w Sherlocku, Iron Manie i Avengersach. Drugi to człowiek-legenda, o bogatej karierze, licznych statuetkach, mnie kojarzący się przede wszystkim z Ojcem Chrzestnym. Pierwszy z nich, od samego początku zajmuje się robieniem Robert Downey Jr. stuff, co choć sprawia, że odbiór filmu jest gładki, to schematyzuje samego aktora. Nie potrafię go nie lubić. Pojawiły się jednak sceny, w których pokazał inną twarz i gdyby tylko zostało to odpowiednio zbilansowane, to może i on sam zasłużył by na nominację do Oscara. Duvall z kolei, rzeczywiście na nominację zapracował. Halo, ten pan ma 84 lata, jest starszy od Freemana i zaliczył właśnie znakomitą rolę! Na zwycięstwo nie ma szans, ciężko mu będzie pokonać Nortona, czy Simmonsa, ale samo wyróżnienie też jest ważne. Reszta aktorów to w zasadzie tło, świetnie wpasowujące się w całość, ale jednak tło.

sędzia1

 

Gdzieś to już widziałem?

Sędzia to tak naprawdę męska wersja Sierpnia w hrabstwie Osage. Umiera matka trójki synów, pozostaje ojciec o trudnym charakterze, popadający w kłopoty. W Sierpniu mieliśmy sytuację dokładnie odwrotną pod względem płci. Do domu wraca marnotrawny syn, wzięty prawnik z wielkiego miasta i zaczyna się wspominanie i wyrzucanie sobie przeszłości. Na pierwszy plan wysuwa się relacja ojca z synem. I choć po drodze przewinie się mnóstwo pobocznych wątków, to ten trudny związek będzie osią wszystkich wydarzeń. Nie chcę za dużo zdradzać osobom, które filmu jeszcze nie widziały, ale na ekranie przyjemnie iskrzy między oboma Robertami. Do tego stopnia, że 140 minutowy film, choć przekroczył tolerowaną przeze mnie relację między długością, a zmęczeniem, wcale mnie nie znudził.

sędzia2

Sędzia i kara

Film jest o tyle ciekawy, że w tle mamy rozbudowany wątek dziejący się w sądzie. Moja skażona przez studia dusza, nadziwić się nie mogła temu co obserwowałem na ekranie. Pomijam fakt miejsca rozprawy, która pod żadnym pozorem nie mogłaby odbyć się w tym samym sądzie, w którym urzędował oskarżony. Miałem też trochę wątpliwości co do możliwości obrony ojca przez syna, ale jak sprawdziłem, dopóki nie występuje konflikt interesów, nie ma to znaczenia. Zdumiewające było natomiast samo skazanie i wymierzenie kary więzienia wobec staruszka, chorego na raka. Posłanie sędziego do więzienia, do którego on sam wysłał pewnie masę ludzi, jest wątpliwe. No bez żartów, czyżby Amerykanie nie znali kary w zawieszeniu? Odbycia kary w domu? Cokolwiek? Tym bardziej, że dotychczasowa opinia sędziego Palmera była nieposzlakowana. Wszystko to zweryfikowałem i oczywiście w ich systemie, zarówno na poziomie stanowym jak i federalnym, wszystko jest jak należy, tylko że przestępstwo morderstwa traktuje się w specjalny sposób. Nie ma zmiłuj, trafiasz do mniej rygorystycznego więzienia, z jakąś tam opieką lekarską, ale trafiasz. Słusznie, to wina filmu i Duvalla, że serce mi zmiękło.

 

sędzia3

 

Przy okazji śledztwa odkryłem całą, wielką dyskusje społeczną, dotyczącą starzejących się więźniów. Tych po 60 roku życia, jest w Ameryce całe mnóstwo, a utrzymanie ich, zapewnienie im leczenia i opieki, to potężny cios dla budżetu. W jednym z odkrytych wywiadów, taki pielęgniarz/strażnik stwierdza wprost, że większość tych przestępców jest o tyle niegroźnych, że zanim wstaną ze swoich wózków, zapomną już co chcieli zrobić. Z jednej strony, choć większość z nich na wolności nie poradziłaby sobie samodzielnie, wielu nie chce jednak umierać za kratkami, a państwo wolałoby zaoszczędzić na sprzęcie i personelu. Ciekawe, jak sobie z tym poradzą i ciekawe, jak to wygląda w naszych realiach. Nie ma to jak problemy cywilizacyjne XXI wieku.

Werdykt

Wracając do samego filmu, należy wspomnieć, że ma swój polski akcent, a jest nim autor zdjęć Janusz Kamiński. Przyznaję, że zwróciłem na to uwagę dopiero w napisach końcowych, a same zdjęcia nie zwróciły mojej uwagi na tyle, żeby je specjalnie komentować. Całość ogląda się bardzo przyjemnie. Film sprawia zdecydowanie lepsze wrażenie niż przywoływana już wcześniej Jesień w hrabstwie Osage. Prawdopodobnie dlatego, że mimo poważnej i smutnej tematyki, całość utrzymana jest w lekko strawnym klimacie, na którego straży ewidentnie stoi Tony Stark. Sędzia jest oczywiście strasznie amerykańskim filmem, pełnym łopoczących na wietrze flag, ale nie spodziewałem się niczego innego. Dlatego ode mnie 

~Gamoń

Ława przysięgłych zgłasza zdanie odrębne

sędzia4

 

Zgadzam się z Tobą, że Sędzia, to męska wersja przygód Julii Roberts w Osage. Ale jaka dobra! Z przyjemnością i dużym zainteresowaniem obejrzałam cały film. Uważam, że Robert Downey Jr., znacznie wyszedł tutaj poza schemat swoich standardowych ról i pokazał nam co potrafi. Duże wrażenie zrobił na mnie również sam Sędzia Palmer, czyli Robert Duvall. Nie będę Wam opowiadać, co się dokładnie działo na ekranie, ale zdecydowanie warto ten film obejrzeć. Gamonia nie słuchajcie, on pół seansu się ekscytował, że to co widzi jest niezgodne z prawem, że to nie może tak być, więc jego ocena jest ewidentnie spaczona. Dla mnie, nieskażonej znajomością amerykańskiego prawa, 

8g

 

~Zgaga

Napisał Gamon