kickstarter4Mamy rok 2054. Światem rządzą wielkie korporacje. Nie byłby to zaskakujący scenariusz przyszłości, gdyby nie fakt, że na ich czele stoją Smoki. Smoki to zresztą tylko wierzchołek góry lodowej. Mamy też orki, elfy, krasnoludy i jakby tego było mało, magię. Ludzkość przez te lata również nie próżnowała, rozwijając różnego rodzaju technologie. Jak wygląda świat, w którym orki wszczepiają sobie mechaniczne ulepszenia, elfy ćpają na potęgę, krasnoludy podbijają internet, ludzie eksperymentują z magią, a wszyscy tak naprawdę próbują po prostu przetrwać? Miałem możliwość się o tym dowiedzieć grając w Shadowrun Returns, który stworzony został na podstawie papierowego systemu rpg. Wspominałem już o nim zresztą przy okazji wpisu dotyczącego kickstarterowych projektów. Jakiś czas po premierze podstawowej wersji gry, twórcy pokusili się o wydanie oficjalnego dodatku Dragonfall i to głównie o nim będzie dzisiaj.

Klasyka miodem dla moich oczu

Klasyczny, izometryczny (z góry) widok na to co się dzieje z postaciami, turowy system rozgrywki, kilometrowej długości dialogi, sprawiły że gra była dla mnie niezmiernie satysfakcjonująca. Poczułem się jakbym wrócił z naprawdę długiej podróży, składającej się z modnych ostatnio action-rpgów. Cieszy mnie to tym bardziej, że wielkimi krokami zbliżają się premiery podobnych produkcji wracających do korzeni. Trochę monotonna, ale dobrze wpisującą się w całość muzyka, rozbudowana idea świata ,mroczny klimat towarzyszący najemniczemu trybowi życia i futurystyczne tajemnice sprawiły, że zapałałem silnym uczuciem do podstawowej wersji Shadowrun Returns. Nie przeszkadzała mi straszna liniowość fabuły, niezbyt piękna grafika ani fakt, że gra jest krótka. Co to za RPG, który da się przejść w mniej niż 20 godzin? To nawet Mass Effect zajmował znacznie więcej czasu. Gra nadrabiała jednak pomysłem na fabułę i oddanym w ręce graczy silnikiem, pozwalającym na budowanie własnych przygód. Z czego Ci skrzętnie skorzystali, kreując masę własnych tworów. Przede wszystkim jednak, jest to pewnego rodzaju powiew świeżości wśród wydawanych ostatnio gier.
Shadowrun_2014_08_20_13_31_46_852
W Shadowrun Returns poznaliśmy zaułki Seattle, w których próbując rozwiązać zagadkę morderstwa, przypadkowo odkrywamy dużo głębszy problem. Będąc klasycznym shadowrunnerem, czyli po prostu najemnikiem działającym na granicy, albo poza prawem, poznajemy tajemnice na znacznie większą skalę. Zauroczony podstawową wersją gry, na wieść o szykującym się dodatku bez wahania sięgnąłem po portfel. Równie szybko go jednak schowałem, kiedy okazało się, że za skromny dodatek trzeba będzie zapłacić 12 euro. Moja cierpliwość została szybko nagrodzona, bo przy pierwszej możliwej okazji na Steamie pojawiła się promocja redukująca koszta o ponad połowę. Nad zakupem wahałem się przede wszystkim dlatego, że dodatki jak sama nazwa wskazuje są najczęściej znacznie krótsze od bazowej wersji gry tu jednak zostałem pozytywnie zaskoczony, bo zaserwowano nam historie, której przejście zajęło mi blisko 12 godzin. Co uważam za niezły wynik.

Shadowrun_2014_08_20_13_27_30_422

Ach te ekrany ładownia, więcej treści niż w niejednej całej grze!

 

Smoki spadają nad Berlinem

Tym razem przenosimy się do Niemiec, a dokładniej do Berlina, gdzie zaczynamy naszą przygodę od „najzwyklejszego” rajdu. Nasza postać wdraża się właśnie do zżytego już zespołu shadowrunnerów, do którego wciąga nas jej liderka. Jak to zwykle w takich wypadkach bywa, coś idzie nie tak, a grupa zamiast szybko załatwić sprawę i wracać do swojej siedziby, wpada w tarapaty, z których rozmiarów nie zdaje sobie jeszcze sprawy. Gdzieś po drodze ginie nasza przywódczyni, w zaufaniu przekazując nam kierownictwo nad grupą. Cóż, czas rozpocząć śledztwo, sprawdzić kto zlecił zadanie i co tak naprawdę się wydarzyło. Całość doprowadza nas do bardzo interesującego rozwiązania, mamy oczywiście smoka, złowieszcze AI i prawie całkowicie zmechanizowanego dryblasa, a do tego odrobinę szalonego naukowca. Nic specjalnego, ale całość ubrana jest w bardzo klimatyczną historię.

Shadowrun_2014_08_20_14_25_41_157

Porozmawiajmy

 

Shadowrun Returns Dragonfall, dodatkiem tylko i aż fabularnym

W grze mamy do czynienia ze wszystkimi elementami, które tak podobały mi się poprzednio, niestety to samo tyczy się błędów. Na ile udało mi się sprawdzić Dragonfall, poza nową, ciekawą opowieścią, nic nowego nie wprowadza. Przyzwyczaiłem się jednak do tego, że wszelkie dodatki zawierają poza elementami fabularnymi, jakieś inne smaczki, dodatkowe umiejętności, bronie itd. Ponadto nadal uważam, że pewne elementy takie takie jak na przykład augumentacja czy szamanizm, nie zostały w pełni wykorzystane i można by je rozwinąć. Doceniam próbę zmniejszenia liniowości, która była największą wadą podstawki. Jest to krok w dobrą stronę, ale wybór kolejności wykonywanych rajdów i ewentualna rezygnacja z jednego czy dwóch, to jeszcze trochę za mało. Sporo zabawy dostarczał mi „dualizm”, z jakim spotykamy się w grze. W większości misji mamy możliwość skorzystać z umiejętności naszego „hackera” i przenieść go do równoległego, wirtualnego świata, w którym toczy on osobne bitwy. Dzięki temu mamy szanse namieszać w systemie ochrony, albo zdobyć cenne informacje. Plusem są również wspomniane już wyżej dialogi, które bardzo często pozwolą nam uniknąć walki i wykonać misję w bardziej cywilizowany sposób. Nie wiem tylko czy istnieje polska wersja językowa – nie wszyscy znają przecież dobrze język angielski. Sam muszę przyznać, że nieraz musiałem posłużyć się googlowym translatorem, by upewnić się co do znaczenia niektórych słów. Niestety, bez pewnego poziomu znajomości języka Shaekspeara, może być ciężko.

Shadowrun_2014_08_20_13_45_31_524

Bitwy w internetach!?

 

Czekamy na wersję Online

Tak czy inaczej, dodatek Shadowrun Returns: Dragonfall sprawił mi sporo frajdy i mam nadzieję, że stanowił przedsmak do wersji online. Mam spore obawy w stosunku do tytułu, który ma zostać wydany jako Shadowrun Returns: Online. Boję się, że twórcy będą próbowali na siłę zdynamizować rozgrywkę, wprowadzając zbyt wiele uproszczeń i ucinając nadmiar dialogów. Ciekawe też jaką formę płatności przewidują. Mimo to na pewno ten tytuł wypróbuję. Całą grę bez wahania oceniam na osiem, z dużym plusem. Dragonfall trzyma poziom, dobra historia, dobrze opowiedziana, tylko jakiejś iskry brak. Dlatego ode mnie 6g.

~Gamoń

Nie znam się, to się wypowiem

Szczerze powiedziawszy nie do końca wiem, co Gamoń widzi w tej grze. Archaiczna grafika, mało dynamiczny system turowy, za którym nie przepadam. Muzyka przypomina tą, którą grałam na elektronicznym pianinku kupionym za 20zł w podstawówce – lepsza już była w sławetnym Super Mario. Dialogi faktycznie musiały być oszałamiające, skoro Gamoń wystawił grze tak wysoką notę. Ja nie będę oceniała Shadowrun Returns Dragonfall, bo po prostu w nią nie grałam. I nic mnie nie przekona do tego bym zagrała. Lepiej spożytkuje czas jeśli pójdę upiec jakieś ciasto, na poprawę humoru, bo coś czuję że zieję jadem.

~Zgaga

Napisał Gamon