Dawno, dawno temu pracowałam jako prokurator w Warszawie. Moje życie prywatne było udane, związek szczęśliwy, doskonale dogadywałam się też z dorastającą córką. Wszystko zepsuła jedna chwila zapomnienia. Chcąc zacząć życie od nowa, przeniosłam się do Sandomierza. Liczyłam na ciszę i święty spokój – co w końcu może się wydarzyć w mieście Ojca Mateusza? I co? I klops. Morderstwa, zdrady, antysemityzm i ani chwili wytchnienia….

ziarno4

Co ja w ogóle piszę? Chyba za bardzo wczułam się w historię prokuratora Teodora Szackiego, w której nurzałam się ostatnio na kilka sposobów. Najpierw przeczytałam książkę – Ziarno Prawdy. Potem, uczestniczyłam w spotkaniu z jej autorem, Zygmuntem Miłoszewskim, w Poleskim Ośrodku Kultury. A na sam koniec, obejrzałam film, z Robertem Więckiewiczem w roli głównej. Chciałam wszechstronnie poznać opowieść, aby móc w pełni kompetentnie się na jej temat wypowiedzieć. Przechodzę więc do rzeczy.

Książka

Ziarno Prawdy to naprawdę dobra książka. Kryminał, który do samego końca trzyma nas w niepewności. Na tle wielu innych wyróżniają ją notatki, znajdujące się na początku każdego rozdziału. Przedstawiają dokładny czas akcji, aktualną pogodę i najważniejsze wiadomości dnia – z Polski i ze świata. Bardzo fajnie było sobie odświeżyć fakty z przeszłości, nie tak znowuż odległej. Powieść jest napisana ładnym, literackim językiem, chwilami tak starannym, że aż nienaturalnym. Kotwiczą ją jednak w rzeczywistości historie pochodzące ze świata realnego, stanowiące doskonałe tło, a także słabości i niedoskonałości bohaterów. Fabuła jest wciągająca i intrygująca. Rozwija się dość liniowo, pierwsze morderstwo, drugie, trzecie, a każde okraszone licznymi wskazówkami, pozwalającymi nam na chwilowe wcielenie się w postać detektywa i typowanie naszych własnych podejrzanych o dokonanie makabrycznych zabójstw. Szkoda tylko, że nie mamy absolutnie żadnych szans na samodzielne wydedukowanie, kto tak naprawdę jest za nie odpowiedzialny. Autor pod koniec spektaklu podnosi po prostu kurtynę i wskazuje nam winnego, który był absolutnie poza zasięgiem naszych podejrzeń. Całość oceniam na 7g

Spotkanie

Na spotkanie z Zygmuntem Miłoszewskim szłam z dużym entuzjazmem. Chciałam zobaczyć jak wygląda, zachowuje się i wypowiada, autor Ziarna Prawdy. Celowo nie szukałam na jego temat w internecie żadnych informacji – chciałam mieć niespodziankę. Okazało się, że twórca Teodora Szackiego to inteligentny, błyskotliwy i całkiem przystojny facet w okolicach czterdziestki. Potargane, lekko siwiejące włosy, wygnieciona koszula, sprane dżinsy – brakowało tylko kubka z kawą i klawiatury, żeby jego wizerunek mógł ilustrować słowo „pisarz” w każdej encyklopedii. Opowiadał bardzo ciekawie, zarówno o swoim życiu, jak i żmudnej pracy pisarza. Okazało się, że autor jest rzemieślnikiem do szpiku kości – bardzo dokładnie przygotowuje się do pisania powieści. Odcina się od swojej rodziny i bliskich na kilka miesięcy. Wczuwa się w klimat miasta, w którym umieszcza swoich bohaterów, czytając lokalne gazety, do kilku lat wstecz. Rozmawia z autochtonami, zbierając ich opowieści, a także ze specjalistami z różnych dziedzin, aby dograć szczegóły. Bardzo ważny jest również dla niego warsztat pisarski – wszystko jest zaplanowane, przemyślane, nie ma miejsca na chaos. Co ciekawe, Miłoszewski otwarcie przyznaje, że nie czuje się absolutnie związany ze swoimi bohaterami. Dlatego też nie ma problemu z manipulowaniem ich losami, w nie do końca satysfakcjonujący czytelników sposób. Podczas spotkania pisarz nawiązał bardzo dobry kontakt z publicznością, który na pewnym etapie przybrał nawet formę dialogu. Dobrze się na nim bawiłam i zupełnie nie czułam upływającego czasu, a w Poleskim Ośrodku Kultury spędziliśmy z Gamoniem chyba 3 godziny. Jeżeli będziecie mieli więc okazję pójść na spotkanie z Miłoszewskim, to polecam.

WP_20150312_003

W pełni profesjonalne zdjęcie z komórki 😉 MIłoszewski to rzecz jasna ten pan z mikrofonem.

Ekranizacja

Początek filmu jest niesamowity. Animacja autorstwa Platige Image, jest po prostu fantastyczna i znacząco podniosła moje oczekiwania w stosunku do reszty produkcji. Nie ma się zresztą czemu dziwić, skoro dyrektorem kreatywnym spółki jest Tomasz Bagiński. Nie wiecie kto to jest? Polecam wygooglować sobie Katedrę, czy trailery do gry Wiedźmin, wtedy dobrze zrozumiecie o czym mówię. W Ziarnie Prawdy Szackiego gra mężczyzna, jest więc tak, jak być powinno. Maja Ostaszewska, która w ekranizacji Uwikłania, czyli I części trylogii grała naszego prokuratora, zaznaczyła jednak i tutaj swoją obecność. Wcieliła się w rolę żony Teodora, której głos mieliśmy możliwość usłyszeć podczas jednej z rozmów telefonicznych. Na plus filmu, poza animacją, zapisać można mroczny klimat, mnóstwo mgły, cieni i tajemniczych przechodniów na ulicach. Bardzo przypadła mi do gustu również kreacja aktorów wcielających się w postaci Teodora Szackiego i Leona Wilczura. Na tym niestety punkcie zalety ekranizacji się kończą, a zaczynają wady.

ziarno3

Twórcy zredukowali znacząco ilość postaci, w ich miejsce wkładając zupełnie niepotrzebnie dodatkową. Z trzech kochanek pana Prokuratora pozostawiono jedną, czyli Klarę, którą na dodatek scalono z jej bratem. Pominięto zupełnie ojca Basi Sobieraj, który w książce odgrywał niewielką, ale istotną rolę, a obecność jej samej zmarginalizowano. Młodzież, która podczas zwiedzania Sandomierskich podziemi usłyszała tajemnicze wycie, zastąpiono zupełnie dziećmi z podstawówki, a córki Teodora Szackiego nie pokazano nam w ogóle. W filmie pojawia się jednak nowa postać – znawca broni białej Janek Wiewiórski, z którym prokurator w powieści tylko korespondował. Gra go nie kto inny, jak Dr Misio, którego obecność w mediach trochę mi się już przejadła. Oczywiście rozumiem, że ekranizacja nie może być zupełną kalką powieści, bo nie dało by się jej zrealizować, niemniej uważam że na tej redukcji etatów Ziarno Prawdy wyłącznie traci. Postaci stały się płaskie i trochę bez wyrazu. Nie pomaga im również to, że mówią poetyckim językiem, wyjętym wprost z kart książki. Brzmi to bardzo nienaturalnie, bo nikt w ten sposób po prostu się nie wypowiada. No, może poza Janem Miodkiem. Jaką opinię o ekranizacji swojej twórczości ma Zygmunt Miłoszewski? Twierdzi, że jest z niej zadowolony. W sumie trudno żeby było inaczej, skoro sam współtworzył scenariusz. Mnie się ten film jednak nie podobał i uważam, że jest dużo gorszy od książki. Oceniam na 3g

~Zgaga

Bo książka jednak zawsze będzie lepsza

Namieszam trochę w kolejności i zacznę od spotkania z Miłoszewskim, a właściwie informacji, która dotarła do nas tuż przed. Otóż wychodząc na spotkanie z jednym autorem, usłyszeliśmy o śmierci innego – Terry’ego Pratchett’a. Przyznaję, że niezwykle rzadko ulegam w takich sytuacjach emocjom, tym razem jednak mnie to ruszyło. Trudno mi jest podać nazwisko innego twórcy, który napisał aż tyle książek, które przeczytałem. Niemal cały Świat Dysku i kilka innych projektów, ponad dekada mojego czytelniczego życia. Oczekiwanie na tłumaczenie kolejnych powieści wyznaczało pewien cykl.

JAK SIĘ NAZYWA TO UCZUCIE W GŁOWIE, UCZUCIE TĘSKNEGO ŻALU, ŻE RZECZY SĄ TAKIE, JAKIE NAJWYRAŹNIEJ SĄ?
– Chyba smutek, panie. A teraz…
– JESTEM ZASMUTKOWANY.

Też byłem, i takie nastawienie nie pomogło mi w pełni cieszyć się spotkaniem, które mimo to było znakomite. Miłoszewski złapał świetny kontakt z publiką, o czym zresztą pisała już Zgaga.

ziarno2

Mało który autor to potrafi, za co należy się mu szacunek! Tym większy, bo niewielu pisarzy ma na swoim koncie powieści takiego kalibru jak właśnie trylogia o prokuratorze Szackim, czy Bezcenny. Zgaga wyczerpała chyba temat książki, która jest kapitalna, klimatyczna, dobrze oddaje nasze realia, a przede wszystkim jest mądra i znaleźć w niej można coś więcej niż litery i wyrazy. Jako miłośnik wszelkiej maści sci-fi i fantastyki, zdaję sobie sprawę, że tej właśnie mądrości bardzo często w książkach tego gatunku brakuje. U Pratchetta nie brakowało. Książka, jak zresztą cała seria, dostaje ode mnie 8.

 

Ciekaw też jestem kolejnych zapisanych stron, które wyjdą spod pióra Miłoszewskiego. Na spotkaniu coś tam napomknął o czymś nowym, czym mnie zaintrygował.

Najlepsze Polskie intro filmowe jakie widziałem, niczym wstępy do Bondów tyle, że wizualnie jeszcze lepsze. Po takim początku, spodziewałem się wiele. Niestety, Ziarno Prawdy jest tylko poprawne. Pech, że wysoko poprzeczkę postawił nie tylko wstęp, zrobił to też autor i oczywiście sama książka. Sprostanie naszym wygórowanym oczekiwaniom się nie udało. Swoją drogą odniosłem wrażenie, że Więckiewicz nienaturalnie schudł do tej roli. Więckiewicz – Wałęsa, a Więckiewicz – Szacki. Moja ukochana przedmówczyni zapomniała wspomnieć o jeszcze jednym, potwornie moim zdaniem ważnym aspekcie. Film to kosmiczny kolaż polskich talentów. Powstał na podstawie kapitalnej książki Miłoszewskiego, swoją cegiełkę dorzuciło Platige Image, reżyserem jest Borys Lankosz odpowiedzialny chociażby za Rewers, a na koniec usłyszeć możemy Nosowską, w utworze dedykowanym właśnie Ziarnu Prawdy. Szkoda, że takie połączenie nie eksplodowało ;] 

Nie zmienia to faktu, że jako polski kryminał film jest niezły. Problem tkwi chyba tylko w tym, że Szackiemu bliżej mimo wszystko do Poirota, niż Borewicza ;]. Nie będę tak surowy jak Zgaga, ode mnie 5g I czekam na ekranizację Gniewu!

~Gamoń

Napisał Gamon